Pisa - moja druga połowa!
Pisa, dlaczego właśnie ona byście się mnie spytali, dlaczego nie Narew nad którą się wychowałem, gdzie złowiłem pierwszą rybę i przez 25 lat włóczyłem się brzegami poznając jej tajemnice. Przecież Pisę znam dopiero dwa lata, co ona takiego ma w sobie, że zdradzam dla niej Narew. Zaraz wam wytłumaczę.
Na początek kilka danych statystycznych; Pisa, prawy dopływ środkowej Narwi ; dł. 80 km, dorzecze 4500 km²; wypływa z jez. Roś; płynie zachodnim skrajem Puszczy Piskiej i Puszczy Myszynieckiej. Średnia szerokość waha się od 25 do 40 m, a średnia głębokość od 1,0 do 1,8 m, spadek 25 cm/km. Pisa uchodzi do Narwi na jej 180,3 kilometrze naprzeciw Nowogrodu. Jest to typowa rzeka nizinna; silnie meandrująca (ilość zakrętów wynosi około 530, niektóre aż o 270°). Na tej wodzie ciężko jest o prostkę. Większymi dopływami części zlewni Pisy położonej na terenie województwa podlaskiego są Skroda wraz z dopływem Łabną oraz Turośl i Wincenta. Woda którą tu opisuje zaliczyłbym do „Krainy brzany”, oprócz królowej można także spotkać: bolenia, jazia, jelca, klenia, krąpia, leszcza, okonia, płoć, suma, szczupaka, świnkę, węgorza, występuje oczywiście wszędobylska ukleja i ciernik. Na tej wodzie nie obowiązuje wymiar ochronny okonia, natomiast dla leszcza wynosi 25cm. Jest to jednocześnie główny szlak żeglugowy z Mazur do Warszawy. W swoim dolnym i górnym biegu płynie przez tereny zalesione i są to najpiękniejsze odcinki pozwalające odciąć się do świata zewnętrznego i zapomnieć się w łowieckim amoku, kiedy lekko przygarbieni będziemy polować na kilkukilogramowe klenie i jazie. Odcinek środkowy wpleciony jest w cudownie zielone kurpiowskie łąki, tutaj spotkamy się z szalonym boleniem i jelcami dorastającymi nawet do 45cm.
Moja fascynacja tą rzeką zaczęła od czystego przypadku kiedy przejeżdżałem przez most we wsi Wincenta. Ponieważ ruch kołowy prawie wcale tam się nie odbywa zatrzymałem samochód na środku mostu i wyszedłem przyjrzeć się wodzie. Słońce było wysoko na niebie i pozwalało zobaczyć to co Pisa skrywała przede mną. Włoski lekko zjeżyły mi się na karku, te kilka minut wystarczyło by podjąć właściwą decyzję „jutro tu wracam z kijem”.

I tak się zaczęło, następnego dnia jeszcze przed świtem byłem nad wodą. Wybrałem spławikówkę, lekka przepływanka to moja ulubiona metoda połowu, pozwala ona w dość szybki i dokładny sposób określić rybostan i „rybność” łowiska. Płoć i jelec stanowiły 90% poławianych ryb reszta to krąpie i kleniki. Trzy godziny łowienia i ponad setka złowionych ryb które natychmiast wypuszczałem do wody. W tym kilkanaście sztuk przekraczających pół kilo. Uważam, że jest to dobry wynik w pierwszy dzień nad obcą wodą.
Jednak, jeżeli chcemy zapolować na naprawdę duże ryby powinniśmy wybrać spinning lub metodę bolońską która pozwala obłowić całe koryto nie płosząc ryb. Pamiętajmy, że woda w Pisie jest płytka i przejrzysta.
Jestem tą wodą całkowicie zauroczony, nie jest to monotonna Narew, tutaj co chwila zmienia się konfiguracja dna, przykosy, szypoty, kamienne rafy i opaski, przybrzeżne rynny, podmyte brzegi, zwalone drzewa, wielkie głazy czy głębokie doły to wszystko można znaleźć w Pisie na przestrzeni kilku kilometrów. Już nie mogę się doczekać chwili kiedy wolny od wszelkich trosk związanych z życiem w mieście będę mógł uzbroić spinning i podjąć strasznie nierówną walkę z kleniami z Pisy.
'Siudak'






Bardzo fajnie opsujesz Pisę. Niestety, nie miałem jeszcze okazji połowić na tym ciekawym akwenie, ale niebawem…
Ja kiedys złowiłem w Pisie ładniego szczupaczka na wysokości Balik (72cm)
w Pisie zyja potezne klenie i grube bolenie. Rzeka ta choc rybna to naprawde trzeba sie natrudzic zeby zlowic okaz
Wychowałem się nad Pisą i tam nauczyłem wędkować. Spiningowałem tam dwadzieścia kilka lat temu. Podczas jednej wyprawy z alga 2 nawet 3 można było poczuć na kiju kilka szczupaków i parę ładnych okoni. Klenie, które padały łupem miejscowych na wiśnie miały między 2-3 kg a sam widziałem dużo większego. Obecnie białej ryby wciąż jest sporo ale drapieżników odczuwalnie mniej…