Relacja - Rybaki 2007
22 czerwiec
Poranek przywitał wszystkich zimnym wiatrem i deszczem. Niebo płakało, nie zapowiadało to nic dobrego, jednak już nie było odwrotu. Wszystkie zakupy i przygotowania zostały poczynione, goście w drodze, ośrodek również gotowy na przybycie. Zostało tylko przygotowanie wieczornego rozpoczęcia imprezy. Czas zaplanowanego ogniska zbliżał się dużymi krokami, a na niebie nadal przeważały ciemne chmury. Każdy z niepokojem spoglądał na dalszy rozwój wydarzeń.
Około godziny 18 zaczęły pojawiać się pierwsze osoby. Prawie w tym samym czasie przybył Paweł Nizinny z Hoornem oraz Dariusz_D z synem Mirkiem. Krótkie zapoznanie i rozpoczęły się pierwsze rozmowy i dyskusje. Tematyka dyskusji była różna od czysto wędkarskiej aż po kulinarną (o wyższości kaszanki z grilla nad kiełbasą z ogniska).
Następnie przybył Arek, a towarzyszyli mu Biały, Młody, Tadek oraz dwie białogłowy. Nagle zrobiło się gwarno, głośno i wesoło, a na pierwszym planie rozmów były ryby, ryby, ryby.
Trochę spóźnieni, ale jakże oczekiwani przez zlotową gawiedź pojawili się Roman, Marek i Arek.
Jako ostatnia przybyła chyba najbardziej wyczekiwana osoba zlotu – Anita – „honorowa kucharka” zlotu.

Przy zakwaterowaniu nastąpiło małe zamieszanie, ale szybka roszada pozwoliła wszystkim na skupieniu się na głównej atrakcji dzisiejszego wieczoru, a mianowicie na ognisku inauguracyjnym I Spotkania wędkarskiego sympatyków portalu Nasze Łowiska – Łomża i okolice.
Przygotowanie do ogniska odbywało się wielotorowo. Paweł Nizinny ćwiczył mięśnie rąbiąc drzewo.

Hoorn, Mirek, Dariusz_D i Młody próbowali swoich sił w rozpalaniu grilla.

Dobre humory przybyłych gości rozwiały deszczowe chmury, co było dobrą wróżbą na kolejne dni spotkania. Na niebie zaczęły pojawiać się przebłyski, można było zobaczyć fragmenty nieba wolne od gęstych chmur. Nieśmiało, ale jakże radośnie dla wszystkich błysnęło czerwienią zachodzące słońce.
Przed samym rozpoczęciem oficjalnego otwarcia zlotu niespodziewanie pojawiła się jeszcze jedna osoba, był nią Brodacz. W takim oto składzie o 21 rozpoczęła się 3 dniowa impreza. Wszyscy goście otrzymali od organizatorów pamiątkowe t-shirty oraz regulamin Towarzyskich Zawodów Wędkarskich www.naszelowiska.pl . Spoglądając w tłum przybyłych osób przeważającym kolorem stał się zielony.


Uczestników miło zaskoczył ten symboliczny podarunek i uznali go za bardzo fajny pomysł.
Od tej pory impreza potoczyła własnym torem. Biesiadnicy raczyli się przygotowanymi przez „honorową kucharkę” potrawami z grilla popijając wszystko wybornymi trunkami.

Rozmowom nie było końca. Ostatni uczestnicy rozeszli się do domków grubo po północy, planując wspólne wędkowanie już skoro świt.
23 czerwiec
Najbardziej niecierpliwi wyruszyli już o 3 rano. Kolejne ekipy sukcesywnie opuszczały obozowisko w poszukiwaniu atrakcyjnych łowisk. Jedni ruszyli w górę rzeki, inni zdecydowali się na wycieczkę z prądem Narwi pełni nadziei na przeżycie wędkarskiej przygody.
Po pierwszych porannych małych i dużych sukcesach padł pomysł odwiedzenia innych ciekawych wędkarsko miejsc. Paweł Nizinny i Hoorn pod przewodnictwem Le_Frog’a zwiedzili Pisę i Narew w okolicach Nowogrodu.

Mieszkańcy domku numer 7 opanowali wyspę niedaleko ośrodka, rozstawiając tam ciężkie gruntówki, feedery oraz długie wędziska.

Rozpoczęło się wielkie nęcenie, w ruch poszły wiadra z zanętami. Za chwilę pierwsze rybki zameldowały się na zestawach „wyspiarzy”.

Uczestnicy, którzy zdecydowali się na wyprawę w górę rzeki również nie pozostawali w tyle i na swoje przynęty skusili kilka przyzwoitych ryb.
Stałymi bywalcami główek przy samym ośrodku byli Dariusz_D oraz Mirek. Tu również Narew okazała się być hojna i obdarowała wędkarzy ładnymi rybami.

Rafa i Dardzin dość długo odpoczywali po piątkowym ognisku, jednak i oni zmobilizowali się w końcu do wyjścia. Głównym celem wyprawy były okonie, którym niezbyt spodobały się przynęty tej dwójki wędkarzy. Wyniki nie były oszałamiające za wyjątkiem jednego ładnego brania z nurtu.
Po wzmożonym ruchu nad wodą każdy z przyjemnością wracał do obozowiska, aby zaspokoić głód i pragnienie. Każdy z uczestników przyniósł ze sobą garść informacji na temat nowo poznanych łowisk i dzielił się nimi z kolegami po kiju. Wymieniali spostrzeżenia na temat ryb, przynęt oraz metod połowu. Pod adresem Narwi padło dużo ciepłych słów opisujących jej piękno. Wszyscy byli tego samego zdania - To piękna rzeka!
Swoistą atrakcją dla osób obecnych na kwaterach był pokaz umiejętności Pawła Nizinnego, który zademonstrował trudną sztukę rzutu muchówką. Jeden z uczestników zlotu również próbował swoich sił, ale bardziej nadawał się na woźnicę niż na muszkarza.
Późnym popołudniem Paweł musiał opuścić zlot, praktycznie w tym samym czasie dołączył Matys i tak oto stan liczebny spotkania został zachowany.
Wieczorem całe towarzystwo ponownie zgromadziło się przy palenisku. Zmęczeni trudami słonecznego dnia, ale w świetnych nastrojach uczestnicy snuli opowieści o mijającym dniu spędzonym nad wodą. Oj, było czego posłuchać! Najciekawsza była historia o szczupaku, który przegryzł wolframowy przypon. Były też relacje z udanych holów. Wśród ciągłych rozmów niepostrzeżenie zrobiło się ciemno. Nastała pora na rozpoczęcie biesiady przy grillu, ognisku i buteleczce piwa.
Niektórym osobom było jeszcze mało wrażeń wędkarskich i postanowili spróbować swoich sił w zupełnych ciemnościach. Wyniki nie były rewelacyjne, ale zanotowano kilka brań i pojedyncze ryby.
Wesoła zabawa skończyła się przed północą. Wszyscy mieli nadzieję, że nadchodzący poranek przyniesie kolejne ryby, które pozwolą zająć lepsze miejsca w Towarzyskich Zawodach Nasze Łowiska – Łomża i okolice.
24 czerwiec
Ostatni dzień zlotu zapowiadał się bardzo ciekawie. Poranne ochłodzenie sprawiło, że pogoda była wybitnie szczupakowa, więc większość udających się nad rzekę nastawiała się właśnie na ten gatunek. 2-3 osobowe załogi opuszczały obozowisko z kolejnymi nadziejami złowienia większej ryby.
Po godzinie 10-tej pojedyncze osoby meldowały swoje przybycie.
Obowiązki kucharza w tym dniu przejął Rafa, racząc wszystkich „ostatnią kiełbaską” zlotu.
Nieuchronnie zbliżał się koniec zawodów, a tym samym Spotkania Wędkarskiego Rybaki 2007. Ostatniego dnia zgłoszono tylko jedną, ale za to „jaaaką” rybę. Po podliczeniu punktacji z poprzednich dni wszystko stało się jasne.
O godzinie 12 rozpoczęło się oficjalne zakończenie zawodów i ogłoszenie wyników.
Dyplomy oraz pamiątkowe medale otrzymali:
I miejsce Marek Brodowski (Płoć 34 cm)
II miejsce Dariusz Dylewski ‘Dariusz_D’ (Okoń 25 cm)
III miejsce Adam Tarnowski (Okoń 23,5 cm)
Pucharami zostali uhonorowani:
Największa ryba zawodów – Arek Lesiński (Szczupak 51 cm)
Najbardziej zaangażowana osoba zlotu – Piotr Michalski ‘Hoorn’ (Osoba, która odbyła najdłuższą podróż na spotkanie a tym samym wykazała swoje największe zaangażowanie).

Po zakończeniu ceremonii rozdania nagród organizatorzy podziękowali serdecznie wszystkim za przybycie i udział w Spotkaniu Wędkarskim – Rybaki 2007.

Żal było się rozstawać, jednak uczestnicy wciąż zadawali pytania o następną imprezę zorganizowaną przez www.naszelowiska.pl . Organizatorzy wyrazili szczere chęci oraz obiecali, że nie była to ostatnia impreza.
Spotkamy się niebawem!
Organizatorzy serdecznie dziękują za pomoc Marcinowi Trojanowskiemu z firmy Tampss.






Wielką miałem nadzieję, że uda mi się dotrzeć. Niestety, przybyło mi obowiązków, a w firmie zrobiło się sporo zamieszania. Pozytywnego, lecz wielce absorbującego. Tak więc od ponad dwóch tygodni wędkę to sobie moogę pooglądać w miejscu ich zmagazynowania. A wodę - gdy parę razy dziennie nad Wisłą przejeżdżam:(
Na najbliższy weekend planowałem się wybrać na Maraton Wędkarski pod Wizną. A zapowiada się, że nic z tego nie wyjdzie. Nie dość, że roboty więcej, to jeszcze ten cholerny okres urlopowy! Wrrr!
Myślę, że przy następnej okazji uda się Tobie nas odwiedzić. Wędkowania i wspólne spotkanie jest bardzo wskazane. Zresztą powiedzenie mówi: “Co się odwlecze to nie uciecze”. :D
Zatem już możesz snuć plany wyjazdowe, może wtedy praca nie stanie na przeszkodzie. Mam nadzieję, że następne spotkanie będzie już z Twoim udziałem. :D