Ryby na końcu świata

ryby1.jpgSą jeszcze miejsca na Ziemi gdzie można łowić dzikie ryby w otoczeniu nieskazitelnej przyrody. Niewątpliwie jednym z takich miejsc jest płw. Kolski na północnym zachodzie matuszki Rosji. Długi na 550 i szeroki na 400 km. jest jednym z najbardziej uwodnionych kawałków ziemi. Doliczono się tam 110 tys. jezior o powierzchni powyżej 10 ha!!! Jednak to nie jeziora a rzeki stanowią o wędkarskiej atrakcyjności tego rejonu. Tamtejsze rzeki, przeważnie krótkiego biegu są szerokie, niosą dużo wody a co najważniejsze obfitują w szlachetne ryby.

ryby1.jpg

To właśnie ogromne stada dzikich populacji łososia, zwanego tam siomgą, działają jak magnes na wędkarzy całego świata. Na kilka rzek półwyspu Kolskiego można dojechać "zwykłym" terenowym samochodem, ale i tam działa reguła, że gdzie łatwo dojechać, to trudno coś złowić. Prawdziwa wędkarska przygoda czeka dalej, a im dalej od dróg i cywilizacji tym lepiej. Od paru lat ulubionym celem naszych wędkarskich wakacji jest Czawanga - rzeka wschodniej części południowego wybrzeża półwyspu. 2500 km oznacza dwie i pół doby jazdy różnymi środkami transportu. Jedziemy tam busem, później przesiadka na Ułaza z napędem 4×4, dalej przeprawa przez Warzugę (druga, co do wielkości rzeka - zero mostów).

ryby2.jpg

W tym miejscu kończy się zasięg telefonów a siłę rodzinnych więzi weryfikuje dwadzieścia parę złotych za minutę rozmowy. Od Warzugi do naszego wędkarskiego raju tylko 80km. i aż 10 godz. jazdy rozklekotaną ciężarówką i wiezdachodem - monstrum na gąsienicach jedynym pojazdem, zdolnym do pokonania bagien tundry.

ryby3.jpg

Na miejscu stawiamy obóz, który przez 8 dni zastępuje dom. O komforcie życia w trudnych warunkach dalekiej północy decydują sami uczestnicy wyprawy. Aby utrzymać porządek dnia i regularnie jeść dzielimy się na dwuosobowe zespoły dyżurnych - system sprawdzony na wielu wyjazdach. W warunkach bardzo zmiennej, kapryśnej pogody i w towarzystwie milionów komarów i meszek wszystkie czynności wymagają wiele wysiłku. Z tych samych powodów samo wędkowanie, nie jest sielanką. Aha! należy jeszcze zachować czujność i ostrożność, przecież łatwiej spotkać tam niedźwiedzia niż człowieka! Co takiego nas ciągnie w ten mało gościnny zakątek świata? Oczywiście ryby i to nie byle jakie ryby. Tam czeka na nas sam król rzek - łosoś.

ryby4.jpg

Rzeki tego rejonu przez 200 dni w roku skute są lodem, tym samym sezon połowów jest dość krótki. Najlepsze miesiące to czerwiec, lipiec i wrzesień. Wtedy zawsze się coś dzieje, ponieważ z morza do tarlisk ciągną liczne stada agresywnych ryb atakujących konkurentów i wędkarskie przynęty. Dopuszczone są dwie metody łowienia: spinning i mucha, a ich skuteczność zależy od poziomu wody. Przy wysokich stanach muszkarze mają problem z brodzeniem po rzece i spinning wtedy góra, zaś przy niskich malutka muszka na pływającym sznurze jest nie do pobicia. Wielkość łowionych ryb jest w przedziale 2 - 4 kg , ale trafiaj się 6 - 8 kg niespodzianki.

ryby5.jpg

Wielkość ryby nie stanowi o wędkarskich emocjach. Miałem 3-ki, które pokazały mi podkład a trafiła się 5-cio kg "krowa", którą przyholowałem rękoma do końca przekonany, że mam zaczep. Ilość łowionych ryb nijak się ma do wyników na naszych, często tylko z nazwy łososiowych rzekach. Średnio na wędkarza przypada od 3 do 5-ciu ryb dziennie a są tacy, co łowią przez 7 dni 70 ryb! A łosoś to nie jedyna atrakcja tamtejszych rzek. Łowiąc delikatnym sprzętem można się spełnić w łowieniu 50-cio centymetrowych lipieni, jeszcze większych pstrągów i 70cio cm kumży.

ryby6.jpg

ryby7.jpg

W starorzeczach spinningista może liczyć na 70-80cm szczupaki i całkiem spore okonie. Wędkarskie życie urozmaicają masowe ciągi sztucznie introdukowanego pacyficznego łososia - gorbuszy. Ciąg odbywa się w lipcu, co dwa lata i jest tak masowy, że trudno złowić coś innego. Generalnie po siedmiu dniach łowienia wszyscy mają poczucie dobrze spełnionego wędkarskiego obowiązku i chętnie wracają do domu z potężnym bagażem wrażeń, zdjęć i niezłomnym przekonaniem, że jeszcze tam wrócą.

ryby8.jpg

 
Paweł Szymański
  1. hoorn,

    ostro

  2. esox,

    czad !

  3. pawel,

    Fajnie fajnie, ale gdzie więcej zdjęć ?:)

  4. Le_Frog,

    Cenzura zadziałała i tyle zdjęć zostało. :)
    Cenzura czyli ja. :)

  5. robak,

    Komuna !! :D

  6. Le_Frog,

    "Komuna" - powiedział ten co o komunie tylko na lekcji historii słyszał niewiadomo nawet czy zapamiętał… :D
    Ja to przynajmniej jak byłem mały to siedziałem przed telewizorem i wpatrywałem się co wujek Gierek mówił. :)
    A Ty robaku to co najwyżej mogłeś Pana z wąsami w kolorowym TV oglądać wołając wujku Lechu, wujku Lechu… i tak mocno wołałeś, że wywołałeś i drugiego wujka. :) Teraz masz tandem wujek Lechu, wujek Jarek (Lechu and Dżarek pa inglisz).Dobra koniec z tą polityka bo zaraz rozbiór Polski zrobi mała wysepka Pikczu Pikczu… :)
    To wszystko było nie na temat za co bardzo przepraszam, ale poniosła mnie wyobraźnia i wspomnień czar. :)

  7. robak,

    dobrze panie władzo ,już się nie odzywam :)

Dodaj komentarz

Musisz być zalogowany by dodawać komentarze