Suche ostatki
Lipiec i sierpień to dla większości wędkarzy miesiące gdzie można polować na praktycznie wszystkie gatunki ryb, ze świadomością, że jeśli urlop na to nie pozawala, bądź inne obowiązki, zostanie jeszcze jesień. Niestety te dwa gorące miesiące dla pstrągarzy są ostatnimi, kiedy mogą łowić swoje ukochane ryby. Ze względu na charakter naszych północno wschodnich rzek pstrągowych i okres, w jakim będziemy je łowić, metoda suchej muchy, którą uważam za najpiękniejszą, będzie idealnie pasowała do zakończenia muszkarskiego sezonu na pstrąga.

Łowiąc w północno wschodnich wodach krainy pstrąga i lipienia mamy doczynienia, głównie z łąkowymi charakterami rzek. O tej porze roku, są one bardzo zarośnięte, zarówno w korycie jak i na brzegach. Łowienie w często lejącym upale, gryzących komarach i w pokrzywach równym naszemu wzrostowi, jest bardzo trudne. A w niektórych odcinkach odpowiednie poprowadzenie blaszki czy woblerka wręcz niemożliwe. Dlatego nad wodą panuje, względny spokój. Wszyscy marcowo kwietniowi „pstrągarze" uganiają się za łatwiejszymi zdobyczami, a nad wodą szybciej o spotkanie z żurawiem czy sarną niż z człowiekiem z wędką i w dodatku muchową.

Pstrągi o tej porze roku mają bardzo zróżnicowane menu. Dużo miejsca zajmują w tym okresie owady lądowe, wpadające, co jakiś czas do wody z łąkowych brzegów rzek. Pstrągi często nie rezygnują z tak smacznych kąsków, jakimi są np. tłuste koniki polne czy żuczki. Więc imitacje ich są w tym okresie jak najbardziej odpowiednie. Łowne są także chrusty, najlepiej z sierści sarny takie jak Goddard Sage czy Elk Hair Caddis. Z innych sprawdzonych muszek, niekoniecznie imitujących konkretnego owada, polecam Royal Wullf. Muchy kręcimy raczej nie małe, rozmiar haków #6 i #8 rzadziej #10, będzie najbardziej odpowiedni. Ze względu, na zazwyczaj mocno zarośnięte brzegi i charakter holu ryby, a także często wietrzną pogodę nad łąkowymi odcinkami rzek, wędka powinna mieć raczej szybką akcję i co najmniej 2,7m długości. Choć dodatkowe 15-20cm, będzie czasem decydować o odpowiednim rzucie. #5 klasa kija i linka WF wydaje się być najbardziej dopasowana do warunków, jakie spotkamy na naszych łowiskach. Przypon zakończony żyłką 0.18mm czy 0.20mm nie jest żadną przesadą. Dodatkowe rzeczy, jakie powinniśmy zabierać na wypady po ostatnie pstrągi sezonu to podbierak, okulary polaryzacyjne i spodniobuty, ewentualnie gdzie przyroda pozwala wodery, oraz preparat na komary i kleszcze.

Często słyszę, że łowić na suchą muchę można efektywnie od późnego południa do wieczora. Generalnie ma to swoje uzasadnienie w żerowaniu pstrągów, jednak owady takie jak koniki polne, pająki czy żuki nie wpadają do wody tylko wieczorem, prowokując pstrągi do żerowania. Łowić można skutecznie rano jak i wieczorem. Oczywiście pobudzone ryby jakąś wieczorną rójką np. chruścika będą bardziej skłonne do brań. Lecz w godzinach rannych również jest szansa na skutecznie łowienie suchą muchą, a szczególnie w płytkich i zarośniętych rzekach. A o tej porze roku nasze kropkowane ryby szykują zapasy tłuszczu na zbliżające się tarło.

Ryby często ustawiają się żerując, pod nawisami traw, z których zawsze coś smacznego spadnie im do wody. A także w przerwach między połaciami roślin porastających dno rzeki. Pstrąg stojący w takim miejscu jest łatwiejszy do podejścia ze względu na jego ograniczoną widoczność. Wysokie trawy kamuflujące naszą postać a także odpowiednie podejścia do ewentualnego stanowiska ryby, pomogą nie spłoszyć bardzo ostrożnego pstrąga, który jest wzrokowcem. Rzuty powinny być bardzo celne, ponieważ każde zahaczenie o rośliny wyrastające z wody, zmniejszą nasze szanse na branie w tym miejscu praktycznie do zera. Jeśli głębokość wody na to pozwala, najlepiej jest łowić brodząc pod prąd wody. Zachowując się bardzo ostrożnie mamy świetną widoczność i natychmiast widzimy każdą zbiórkę przed nami, wysokie trawy nie krępują naszych rzutów, a pstrąga łatwiej podejść niż z brzegu. Jeśli nie widzimy zbiórek pstrągów, rzucamy w miejsca, które wydają się na interesujące dla pstrąga, np. takie, o których wspomniałem wyżej, oraz czyste rynienki czy dołki pod brzegami, i podaną przynętą wymuszamy pstrąga do zebrania jej. Po kilku rzutach oddanych w jedno miejsce bez brania, możemy je zmienić. Idąc do kolejnej miejscówki, nie śpieszmy się, można często przystawać nad wodą i wypatrywać oczek.

Po skutecznym zacięciu, pstrągi szybko chcą schować się w najbliższe kępy traw czy krzaków znajdujących się pod wodą. Aby zatrzymać rybę w pełni kondycji i mającą „parę" centymetrów ponad wymiar, potrzebna jest właśnie wytrzymałość tej 18tki czy 20stki na końcu naszego muchowego zestawu.


Duża moc przyponu przydaje się także, gdy trzeba rybę wyprowadzić z kępy roślin, bądź podciągnąć do podbieraka razem z nią. Dodam także, że często trzeba sprawdzać przypon końcowy, bo ostre końce traw, o które nie trudno zaczepić podczas rzutu, są bezlitosne dla naszej żyłki, a efekt tego można sobie łatwo wyobrazić. W zarośniętych brzegach przy podbieraniu pstrąga nieoceniony jest podbierak. Miejsce podebrania ryby musimy sobie wypatrzeć i ewentualnie przygotować, zazwyczaj poprzez wydeptanie porastających je traw.


Po wyjęciu ryby, jeśli jest na tyle godna, szybkie mierzenie, zdjęcie i do wody. Ze względu na dość wysoką temperaturę wody jak i powietrza, ryby mogą nie przetrwać kilku chwil na brzegu. Więc jeśli mamy zamiar zwrócić wolność tej przepięknej rybie, do czego gorąco namawiam, zróbmy to jak najszybciej, oczywiście w miarę naszych możliwości, tak by przeżyła.


Ostatnie tygodnie sezonu połowu danego gatunku ryb mają zawsze swój niepowtarzalny i nie do ubrania w słowa charakter. Jeśli dodać do tego samotność nad wodą, piękno i waleczność pstrąga oraz finezję łowienia na suchą muchę, daje nam to klimat, na który będziemy z utęsknieniem czekać miesiącami, by znowu podać suchą muszkę i z napiętymi nerwami oraz linką czekać zbiórki pięknego pstrąga, czego wszystkim życzę.
‘Pawel nizinny’






Super artykuł. Tylko z pstrągami ciężko. Szukam ich na Skrodzie, ale wciąż tylko szukam, a one jakoś omijają moje muchy…
Cześć Piotrek, hmmm jedna podstawowa rada dla Ciebie, zmień rzekę na której łowisz, do momentu kiedy zajmie się nią ktoś, komu zależy na rybnej wodzie… Na Skrodzie łowiłem pstrągi na suchą ale tylko krótkie, te większe pewnie poszły na przemiał po odłowach tarlaków, czy jak to tam nazywają :-(
Artykuł super, jak zawsze na poziomie, ładne fotki, krótko mówiąc cały Ty. Szkoda że u nas cienko z rybą, cierpią na tym nasze wspólne wypady.
Nooooo, kolejny artykuł który wprost połknąłem oczami. Lekkie pióro, bardzo dobre zdjęcia. Pozdrowienia ze słonecznego Podlasia, gdzie powietrze najczystsze, a krowy najszczęśliwsze.
Fajne fotki, piękne okazy… tylko szkoda, że nie u nas…