Lepiej nosić niż prosić!
Odzież wędkarska w ostatnich czasach przeżywa prawdziwy boom. Pojawiają się nowoczesne tkaniny, trendy, style. Strój wędkarza przeszedł potężną ewolucję od gumiaków do odzieży oddychającej i termoaktywnej. W co należy się zaopatrzyć aby łowić komfortowo i wygodnie, a przede wszystkim ile należy przeznaczyć na to pieniędzy.
Jestem osobą, która poza walorami technicznymi ceni sobie też zasobność portfela. Porostu lubię korzystać z rzeczy, które się sprawdzają, a ich żywotność kompensuje poniesione wydatki. Nadeszła jesień, a za chwilę zrobi się mroźno, więc chyba warto przedstawić sposób, w jaki skompletowałem sobie ciuchy na ekstremalne warunki podogonowe.
Przy ciele cieplej.
Od zawsze w zimne dni ubierałem się najcieplej jak mogłem: kalesony od żony, które dostałem na gwiazdkę, skarpety, które udziała mi babcia jeszcze z 10 lat temu i koszula, którą moja mama w wielkiej paczce przysłała z USA. Ot taka domowa wyprawka, taka iluzoryczna powłoka zlepków rzeczy pozornie ciepłych. Taki zestaw trzymał ciepło przez jakieś 2-3 godziny, potem następowało odrętwienie i uczucie, że w domu cieplej i przyjemniej. Zacząłem przeglądać internetowe sklepy wędkarskie chcąc znaleźć jakąś alternatywę, jakiś zestaw odzieży, który pozwoli mi utrzymać ciepło w pierwszej wierzchniej warstwie, tuż przy ciele. Ceny okazały się zaporą nie do pokonania. Komplet odzieży z bardzo dobrą specyfikacją kosztował jakieś 300 - 400 zł. To tylko skarpety i odzież termoaktywna składająca się z kalesonów i bluzy lub też jako jedna całość. Wpadłem na pomysł aby sprawdzić co proponują sklepy sportowe i to był strzał w dziesiątkę. W warszawskim Decathlonie natknąłem się na wyprzedaż skarpet trekingowych i skarpet dla myśliwych. Skarpety sportowe i dla myśliwych sięgały pod kolano, takie babskie podkolanówki.

Cena za obie pary była przystępna, kosztowały mnie jakieś 45 zł. Wg opisu skarpety trekingowe dobrze odprowadzają ciepło, są elastyczne i dopasowują się do stopy. Natomiast skarpety dla myśliwych są bardzo grube i trzymają ciepło. Po kilku wypadach idealnie spasowały się z moimi przechodzonymi stopami. Byłem zadowolony, pierwsze testy pokazały, że się bardzo dobrze sprawują.
Pozostało mi jeszcze wyszukanie odzieży termoaktywnej. Znalazła je moja kochana żona, która ponad wszystko ceni sobie oszczędność. W jakimś sklepie internetowym dla kobiet (jak się okazało i dla mężczyzn również) znalazła komplet odzieży dla sportowców i osób, które spędzają aktywnie czas na powietrzu. Koszt 80 zł - nie myśląc wiele zażyczyłem sobie takie cudo na prezent. Po kilku dniach moja żona w uśmiechem na twarzy wręczyła mi nowiutkie ciuchy. Z uśmiechem, dlatego, że zawsze wypominała mi, że zbyt dużo inwestuję w zbędne rzeczy wędkarskie (tu należy wspomnieć o dziadku mojej żony, który do łowienia ryb potrzebowal kija z leszczyny i kufajki). Oczywiście niosło to za sobą pewne zagrożenie: prawie każda żona (wędkarza) nie zapomni tego do końca życia. Moja osoba od tej pory będzie narażona na wspomnienia typu: kiedyś tam, w odległej galaktyce, pewna zaradna kobieta ubrała szalonego męża. Kalesony i bluza to połączenie dwóch materiałów: jeden elastyczny, drugi ciepły, z dodatkiem polaru. Polar chroni plecy (czytać nerki), a całość zgrabnie i ścisło przyległa do ciała. Tak jak skarpety komplet od żony spełnił moje oczekiwania. Miałem już prawie profesjonalny zestaw ciuchów za niewielkie, w sumie pieniądze.

Prawie jak model!
Zostało mi dobrać spodnie i bluzę. Oczywiście zapragnąłem czegoś o stosownych parametrach czyli wodoodporne, wiatroodporne i oddychające. OOO Panowie, to co jest proponowane w sklepach z odzieżą wędkarską pozostało daleko w sferze moich marzeń. Super wytrzymałe, super oddychające w super… cenie. Zestaw spodni i bluzy typu soft shell to koszt rzędu 900 - 1100 zł za całość. Oczywiście mówię tu o profesjonalnych ciuchach dla wędkarzy i specjalistycznych firmach, które taka odzież proponują. Z pomocą przyszedł mi mój kolega Le_Frog i allegro.pl. U kolegi Darka po okazyjnej cenie 120 zł zakupiłem spodnie z goretexu Armii Amerykańskiej, które sprowadził z USA. Świetny, wytrzymały ciuch. Spodnie były nowe, posiadaly stosowny kamuflaż moro, wzmocnione szwy i wstawki na kolanach. Były oddychające i w 100 % wodoodporne. Wszystko czego pragnąłem za 120 zł, oczywiście po niewielkim targu z kolegą Darkiem.

Softshella znalazłem na Allegro. Pewien jegomość sprzedawał takie bluzy w bardzo dobrych parametrach po 160 zł. Ciężko było mi na początku uwierzyć, że za takie pieniądze można mieć coś ciekawego. Zaryzykowałem i nie żałuję. Bluza, zgodnie z przedstawionym opisem była oddychająca i wiatroszczelna, z odpornąścią na wodę to… już trochę gorzej. Napewno wytrzymuje słaby deszcz, ale z ulewą sobie nie poradzi. Fason idealnie dopasowany do ciała, wodoodporne zamki i zaciski na rękawach. Wysoki stan kołnierza dobrze zasłaniał szyję od wiatru, kolor czarny - no nie wszystko jest produkowane w kolorze zielonym ;)

Reasumując wydałem kolejne 280 zł za ciuchy, które były skuteczne i dobrze wyglądały w oczach mojej krytycznej zazwyczaj żony: no teraz to wyglądasz prawie jak model…
Bez kurtki ani rusz.
Największy kłopot sprawiała mi kurtka. Dokładnie chodzi mi o cenę. Za dobrą trzeba zapłacić od 300 do … grubo ponad 1000 zł. Ja zapragnąłem mieć, taką o jakiej marzyłem. Od dawna podobała mi się jedna kurtka Geoff Anderson - dokładnie model Raptor. Takową posiadał Paweł Nizinny, który znany jest ze swoich wypraw w różne rejony Polski, o różnych porach roku. Jego opinia w tym temacie była przysłowiową kropką nad i. Dlaczego padło na Raptora: a dlatego, że kurtka posiadała krótki stan i nadaje się do brodzenia. Raptor wykonany jest ze świetnych materiałów i jest bardzo odporny na uszkodzenia mechaniczne (czytaj przedłużona żywotność). Kolor zielony, wysoki kołnierz, usztywniony kaptur, który przesuwa się zgodnie z ruchem głowy.

Nic lepszego nie było mi potrzebne. Kurtkę zakupiłem w promocyjnej cenie 400 zł. Niestety tych wydatków nie udało mi się ukryć przed żoną. To ona odbrała przesyłkę… o reszcie nie będę pisał.
Po pas w wodzie.
Późną jesienią łowiąc na starorzeczach, czy też na rzece trzeba wejść po pas do wody. Zwykłe wodery się nie nadają z dwóch względów: są zbyt krótkie i w żaden sposób nie trzymają ciepła. Najlepszym wyjściem był zakup neoprenów. W sklepie Wędkarz w Łomży, kolega Robert polecił mi neopreny firmy SPRO. Spodniobuty wykonane były z 3 mm neoprenu, miały dpasowane kalosze i regulowane rzepami szelki. Kolor zielony, no porządek musi być. Po promocyjnej cenie 200 zł dokonałem udanej tranzakcji z Robertem. Powiem tak: neopreny mam od chyba 3 sezonów i przyznam się, że za bardzo to o nie nie dbam. Poprostu zakładam, włażę do wody, suszę (o ile nie zapomnę tego zrobić) i używam dalej. Wierzcie mi, że przeszły ze mna wiele. Na chwilę obecną widzę, że zaczynają przeciekać w kroku, ale to sprawa łatki i kilku kropel kleju. Nigdy mnie nie zawiodły i jestem do tej pory zadowolony z zakupu.

Podsumowując, podaję tu kilka przykładowych rzeczy, które mogą wam pomóc w doborze odpowiedniej odzieży na chłodne dni. Oczywiście nie należy się tym do końca sugerować, przy odrobinie zaangażowania można szukać jeszcze tańszej odzieży. Uważam, że czasami nie ma sensu płacic góry ciężko odłożonych pieniędzy na rzeczy, które posiadają np: logo SIMMS. Z powodzeniem można zastąpić je innymi - tańszymi. Nie muszą wcale być gorsze od tych markowych, a z całą pewnością przełożą się na komfort łowinia i zadbają o nasze zdrowie.
'Rafa'






Naprawdę świetny i pomocny artykuł. Zimno to najgorszy wróg wędkarza chcącego łowić jesienią. Woda ma niską temperaturę do tego dochodzi często spotykany wiatr w tym okresie i deszcz. Z nieodpowiednim ubiorem bardzo szybko przemarzniemy co wiąże się z ograniczonym komfortem nie mówiąc o zdrowiu. Pokazałeś nam jak można łatwo i tanio poradzić sobie z tymi problemami. Do tej pory przekonany byłem że jeśli chce zakupić odzież, która ochroni mnie przed zimnem deszczem i wiatrem zmuszony będę wydać na to niewyobrażalną cenę. I tu mnie miło zaskoczyłeś. Na pewno wezmę przykład z wyżej podanych porad.
No to w poniedziałek trzeba będzie zrobić zamówienie ;-) fajnie to opisałeś, ale za tego Simsa to stracisz chyba upust u Pawła ;-)
Interesujący artykuł, brakuje tylko rękawiczek i czapki (moich głównych atrybutów garderoby wędkarskiej w zimne dni). Rafa słynie z tego, że potrafi się ubrać stosownie do panujących warunków, nie to co ja. Tylko czapka i rękawiczki. Ale to już zupełnie inny temat.
Gratulacje Rafał, kolejny świetny artykuł. Mariusz, o twoim stosownym ubraniu na pewno mogli by się wypowiedzieć mieszkańcy Janczewa, którzy w zimę nad Łojewkiem widzieli Cię w odpowiednim ubraniu. O ile dobrze pamiętam byłeś ubrany w kamizelkę i … to wszystko :0.
Świetnie Rafcik pozujesz ;)
Pozuje jak wyrwany z paryskiego wybiegu ;-)
Wiedziałem, że tak będzie… ;)
Proponuję kandydaturę Rafy do jakiegoś domu mody ;-) hehe A tak na serio to fajny artykulik Ja do tej pory to nie zwracałem uwagi na stosowny ubiór do pogody i albo szczekałem zębami albo lała się woda z czoła albo mokłem do suchej nitki…Teraz to już ubieram się stosownie do sytuacji pogodowej hehe
Ja już wszystkim mówię że moim projektantem jest Rafa ;-) I ubieram się w Domu Mody "Rafa Szyder Look" :-)
Teraz to mi nie odpuszczą, aż zapomną.
Eeee tam, ktoś się musiał poświęcić dla tej wyjątkowej sesji w kalesonach :)
Pozdrawiam
Rafa
Paweł, daj namiary na Dom Mody Rafała ;-) Na sezon 2010 przyjedzie niedługo czas się szykować Pozdrawiam Paweł
Rafał zawsze słynął z bardzo eleganckiego i funkcjonalnego wędkarskiego ubioru, który pozwalał Jemu wielokrotnie spędzać noce nad rzeką i nie tylko (np.ambona w puszczy) w ekstremalnych warunkach atmosferycznych w bardzo komfortowy sposób i w pełnej symbiozie z naturą.
Jego ostatni zakup butów na lód z serii “Syberia -50″ to kolejny przykład, że Dom Mody Rafała naprawdę istnieje.
Król szyderców przemówił…
Czy jeszcze ktoś chce skomentować moje kalesony??