<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<!-- generator="wordpress/2.0.4" -->
<rss version="2.0" 
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>Nasze Łowiska</title>
	<link>http://www.naszelowiska.pl</link>
	<description>Łomża i okolice</description>
	<pubDate>Thu, 08 Sep 2011 05:22:47 +0000</pubDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.0.4</generator>
	<language>en</language>
			<item>
		<title>Z Siudakami&#8230;</title>
		<link>http://www.naszelowiska.pl/2011/09/04/z-siudakami/</link>
		<comments>http://www.naszelowiska.pl/2011/09/04/z-siudakami/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 04 Sep 2011 20:35:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Robak</dc:creator>
		
	<category>Artykuły</category>
		<guid isPermaLink="false">http://www.naszelowiska.pl/2011/09/04/z-siudakami/</guid>
		<description><![CDATA[]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!--[if gte mso 9]><xml>     Normal   0         21         false   false   false      PL   X-NONE   X-NONE                                                     MicrosoftInternetExplorer4                                                   </xml><![endif]--><!--[if gte mso 9]><xml>                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                </xml><![endif]--><!--[if gte mso 10]> <style>  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable 	{mso-style-name:Standardowy; 	mso-tstyle-rowband-size:0; 	mso-tstyle-colband-size:0; 	mso-style-noshow:yes; 	mso-style-priority:99; 	mso-style-qformat:yes; 	mso-style-parent:&#8221;"; 	mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt; 	mso-para-margin:0cm; 	mso-para-margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:11.0pt; 	font-family:&#8221;Calibri&#8221;,&#8221;sans-serif&#8221;; 	mso-ascii-font-family:Calibri; 	mso-ascii-theme-font:minor-latin; 	mso-fareast-font-family:&#8221;Times New Roman&#8221;; 	mso-fareast-theme-font:minor-fareast; 	mso-hansi-font-family:Calibri; 	mso-hansi-theme-font:minor-latin; 	mso-bidi-font-family:&#8221;Times New Roman&#8221;; 	mso-bidi-theme-font:minor-bidi;} </style> <![endif]--><!--[if gte mso 9]><xml>   </xml><![endif]--><!--[if gte mso 9]><xml>       </xml><![endif]-->
<p><img class="funkyblue" src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2011/09/fot7mig_2.miniatura.JPG" alt="fot7mig_2.JPG" width="120" height="90" align="left" />Od lat łowię na woblery zwane &bdquo;Siudakami&quot; produkowane przez Tomka Siudakiewicza. Przynęty te darzę szczeg&oacute;lnym sentymentem, gdyż tak naprawdę moja przygoda z woblerami&nbsp; zaczęła się właśnie od nich. Druga niezmiernie ważną kwestią jest tutaj osoba Tomka. Tomek jest bardzo fajnym i sympatycznym człowiekiem posiadającym ogromną wiedzę na temat konstrukcji przynęt.<a id="more-1050"></a> O przynętach i wędkarstwie można z nim rozmawiać godzinami. Rozmowy czasami skutkują powstaniem pomysłu na nowy wobler, bądź też czasami mogą się skończyć ulepszeniami i poprawkami i tak już doskonałych przynęt.</p>
<p>Kt&oacute;regoś dnia podczas rozmowy z Rafałem zadeklarowałem się, że do końca sierpnia napiszę kr&oacute;tki tekst o ulubionej przynęcie. Chcąc dotrzymać słowa, zebrałem myśli i postanowiłem publicznie uchylić wieko mojego pudełka z przynętami. Tekst ten będzie raczej przedstawiał moje spostrzeżenia dotyczące poszczeg&oacute;lnych przynęt, niż ich techniczny opis. Na potwierdzenie moich sł&oacute;w posłużę się r&oacute;wnież kilkoma zdjęciami, myślę, że właśnie zdjęcia będą najlepszą rekomendacją łowności tych przynęt.</p>
<p>Wr&oacute;ćmy jednak do mojego pudełka w kt&oacute;rym znajduje się m.in.:</p>
<h3>Pitbull 4 cm - Wielka niewiadoma</h3>
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2011/09/fot1pitbull.JPG" alt="fot1pitbull.JPG" width="400" height="300" /></p>
<p>Dokładnie tak jak go nazwałem &bdquo;Wielka niewiadoma&quot;, nigdy nie możemy być pewni co skusi się na ten niewielki dość agresywnie pracujący wobler.&nbsp; Łowiłem na niego klenie, okonie, szczupaki, pstrągi, &#8230;, pamiętam też potężne brania jazia, kt&oacute;ry zmasakrował mi kotwice.</p>
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2011/09/fot2klen45.jpg" alt="fot2klen45.jpg" /></p>
<h3>Trek 5 cm - Wszystko łowiący uniwersał</h3>
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2011/09/fot3trek_1.JPG" alt="fot3trek_1.JPG" width="400" height="300" /></p>
<p>To wobler, kt&oacute;remu nie oprze się żaden drapieżnik. Długość 5 cm jest odpowiednia przy pstrągowych podchodach, rekreacyjnym przemierzaniu kilometr&oacute;w rzeki, jak też polowaniu na nocne klenie. Opr&oacute;cz wymienionych ryb na Trek skusił niejednego okonia czy szczupaka a nawet wąsatą piękność.</p>
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2011/09/fot4pstrag37.jpg" alt="fot4pstrag37.jpg" /></p>
<h3>Fors 5 cm - Do zadań specjalnych</h3>
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2011/09/fot5fors_1.JPG" alt="fot5fors_1.JPG" width="400" height="300" /></p>
<p>Przy Forsie daruję sobie słowa, myślę że poniższe zdjęcie powie więcej niż 1000 sł&oacute;w.</p>
<h3><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2011/09/fot6hol.jpg" alt="fot6hol.jpg" /></h3>
<h3>Mig 4 cm - ŚP Killer</h3>
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2011/09/fot7mig_2.JPG" alt="fot7mig_2.JPG" width="400" height="300" /></p>
<p>Wabik od kt&oacute;rego zaczynałem. Okonie go&nbsp; wręcz uwielbiają, szczupaki nie pogardzą, klenie skuszą się, a bolenie czasami dają się przechytrzyć.</p>
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2011/09/fot8bolen57.jpg" alt="fot8bolen57.jpg" /></p>
<h3>Ukleje i Sandaczowe Klasyki - Na nocne wyprawy</h3>
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2011/09/fot9ukleja_2.JPG" alt="fot9ukleja_2.JPG" width="400" height="300" /></p>
<p>Każdy kto pr&oacute;bował nocnego spinningu wie, że nocne drapieżniki gł&oacute;wnie polują na nic nie podejrzewające ukleje. Woblery te dość wiernie odwzorowują zachowanie się małych rybek i są pewniakiem na wieczorno-nocne bolenie i sandacze. Czasami r&oacute;wnież niespodziankę może nam sprawić przył&oacute;w w postaci ładnego klenia.</p>
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2011/09/fot10sandacz57.jpg" alt="fot10sandacz57.jpg" /></p>
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2011/09/fot11bolen70.jpg" alt="fot11bolen70.jpg" /></p>
<p>Używam jeszcze kilku innych modeli&nbsp; Siudak&oacute;w, ale o tym może następnym razem&#8230;</p>
<p>Na koniec jeszcze słowo&#8230; Pamiętajmy, że nawet najlepsze przynęty na pewno nie przyniosą spodziewanego efektu, jeżeli po prostu nie będziemy bywali nad wodą&#8230;</p>
<div align="right"><strong>Dariusz Zając</strong><br /> <strong>&lsquo;Le_Frog&rsquo;</strong></div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRSS>http://www.naszelowiska.pl/2011/09/04/z-siudakami/feed/</wfw:commentRSS>
		</item>
		<item>
		<title>Moja rutynowa ewaluacja przynęt.</title>
		<link>http://www.naszelowiska.pl/2011/09/04/moja-rutynowa-ewaluacja-przynet/</link>
		<comments>http://www.naszelowiska.pl/2011/09/04/moja-rutynowa-ewaluacja-przynet/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 04 Sep 2011 20:34:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Robak</dc:creator>
		
	<category>Artykuły</category>
		<guid isPermaLink="false">http://www.naszelowiska.pl/2011/09/04/moja-rutynowa-ewaluacja-przynet/</guid>
		<description><![CDATA[Witam, jak zwykle najwięcej kłopot&#243;w mam z rozpoczęciem, więc coś wtrącę o sobie w międzyczasie o przynętach. Wiele rybich smakołyk&#243;w, kt&#243;rych używam związanych jest z pewnymi sytuacjami nad wodą, a większość to po prostu zrządzenia losu&#8230; Z tym, że odkąd sięgam pamięcią nie pamiętam wszystkich przynętowych manewr&#243;w :). Początki w tym sporcie nie były dla [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="funkyblue" src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2011/09/ewolucja4.miniatura.jpg" alt="ewolucja4.jpg" width="120" height="90" align="left" />Witam, jak zwykle najwięcej kłopot&oacute;w mam z rozpoczęciem, więc coś wtrącę o sobie w międzyczasie o przynętach. Wiele rybich smakołyk&oacute;w, kt&oacute;rych używam związanych jest z pewnymi sytuacjami nad wodą, a większość to po prostu zrządzenia losu&#8230; Z tym, że odkąd sięgam pamięcią nie pamiętam wszystkich przynętowych manewr&oacute;w :). <a id="more-1062"></a>Początki w tym sporcie nie były dla mnie łatwe, ale up&oacute;r 6 letniego juniora jest większy niż jakieś tam zasady zawodowc&oacute;w. Oczywiście obserwowałem innych wędkarzy w kwestiach technicznych, ale zawsze lubiłem eksperymentować (zostało mi to do dziś).
<p>Dziełem przypadku zacząłem spławik&oacute;wką pewnego razu nad Rajgrodzkim&#8230; Oczy dziecka wyolbrzymiają wszystko, a więc jezioro było wtedy niczym bezkresne morze.</p>
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2011/09/ewolucja2.jpg" alt="ewolucja2.jpg" /> </p>
<p>-Masz tu wędkę.. idź na pomost, pobaw się- słowa Taty (po kr&oacute;tkim instruktarzu) jak wyrocznia pokierowały mnie nad jezioro.</p>
<p>Pierwsza wędka to klasyczne rękodzieło- tr&oacute;jelementowe bambusowe cudo (wyprzedzała nie jeden dzisiejszy węgiel) kołowrotek &bdquo;ruski&quot; o ruchomej szpuli (r&oacute;wnież cud bo z hamulcem!!!) spławik ręczna robota mojego nie żyjącego wuja (superczułe gęsie pi&oacute;ro, używam do dziś) żyłka pierwsza lepsza i haczyk tej samej firmy.</p>
<p>Ha, a pierwsza&nbsp; przynęta?</p>
<p>Oczywistym jest fakt, że zapomnieliśmy przynęty (o zanętach też jeszcze nikt nie myślał). Dylemat rozwiązał się już przy kolacji..</p>
<p>-Tatoooo, a mogę chleb?, a pomidora? A konserwę? - a og&oacute;rka? (o dziwo w okolicy nie było dżdżownic</p>
<p>Tak wyposażony już pierwszego dnia wakacji dreptałem na pomost w Czarnej Wsi. Było tam już kilku starszych wędkarzy z &bdquo;Germinami&quot; i nieosiągalnymi dla mnie w&oacute;wczas młynkami o stałej szpuli.. Przywitałem się.&nbsp; Łowili na ciasto gł&oacute;wnie ukleje, płotki i mikro krąpie. Nie bez problemu złożyłem wędkę i bach pomidor w wodę, po kilku minutach stwierdziłem, że to chyba &bdquo;nie za bardzo podchodzi&quot; w rybim menu (szczeg&oacute;lnie w wersji z pieprzem). Przyszedł czas na og&oacute;rka &#8230; i zn&oacute;w lipa, na chleb zacząłem łowić to co wszyscy i było sympatycznie. Ale miałem jeszcze przecież bardzo słoną mielonkę i po godzinie łowienia &bdquo;bach Tyrolską&quot; w Rajgrodzkie. Długo, długo nic&#8230; Straciłem na chwile spławik z oczu, żeby zazdrośnie popatrzeć na sąsiada, hałaśliwie holującego kolejną rybę (używał wtedy dość pospolitych wędkarskich sł&oacute;w typu &bdquo;jaki k&#8230; wielki&quot;). Ale gdzie m&oacute;j spławik? A jest, leży tylko, to ja go prostować, a tu zaczep.. i jeszcze coś wali w wędkę :). Ot&oacute;ż leszcz (ok kilograma) po typowo siłowym holu znalazł się przy pomoście.. (to nic, że się wypiął z przy tępego haczyka i tak wszyscy widzieli jaki był duży :). Drugiego dnia miałem już tylko chleb i Tyrolską i łowiłem. Oczywiście większość brań marnowałem, ale miałem większe ryby od wszystkich z pomostu. Moja super przynęta kusiła płocie i leszcze. Następnego dnia panowie od &bdquo;germin&quot; z porcelanowymi przelotkami o 5 rano ukradkiem wciskali mielonkę na swoje haczyki. A ja zamiast taplać się w wodzie z cała rodzinką, całymi dniami &bdquo;opalałem się&quot; na pomoście z bambus&oacute;wą w ręku, bo woreczek z rybami się otworzył. Tym bardziej, że <strong>nie wszyscy</strong> z pomostu widzieli, że mielonka przeciągnięta kawałek zostawia w wodzie niezłą smugę zapachowo- smakową&#8230;</p>
<p>To był m&oacute;j ostatni raz na Rajgrodzkim. Byłem tam kiedyś przejazdem bez wędki i widziałem jak wędkarze z tego samego pomostu targali mikro- leszczaki z zaawansowaną ligullozą.</p>
<p>Podobno potem wyłowiono ryby siatkami i pchnięto &bdquo;na mączkę&quot;, a teraz zbiornik się odrodził na nowo. Ciekawy jestem jak dziś spisałaby się moja mielonka&#8230;</p>
<h3 align="left">Czas kukurydzy</h3>
<p>Kilka lat p&oacute;źniej nauczyłem się wiązać haczyki inaczej niż &bdquo;na &oacute;semkę&quot; i jako 12- latek od czasu do czasu jeździłem z Tatą na żwirownię do znajomego&#8230; Łowiliśmy gł&oacute;wnie karpie i karaasie z rzadka amury i złote liny w większości ryby małe do ok 1 kilograma. Już byłem w posiadaniu wędek z wł&oacute;kna szklanego (HoHo), kołowrotka &bdquo;Delfin&quot;(cud techniki) reszta sprzętu też przeszła nieznaczne poprawki. Na początku gł&oacute;wnie nasiono łubinu było przynęto- zanętą i było naprawdę skuteczne. Z tym, że ciągle chciałem łowić nie więcej, a większe, a łubin dość kruchy szybko spadał z haczyka, dwa ziarna to już tłok na jednym haku. Nadszedł czas kukurydzy. Można założyć więcej ziaren i pewniej trzymają się na haku. Efekty też były lepsze i coraz częściej trafiały się większe ryby (jak na ten stosunkowo młody zbiornik). Kt&oacute;regoś dnia miałem ciekawy pomysł na podanie kukurydzy i konsekwentnie zabrałem się do eksperyment&oacute;w. Tego dnia oddaliłem się od towarzyszy bo zależało mi na spokoju. Może bardziej na spokojnym holu dużego karpia. Za pomocą igły na nić koloru kukurydzianego założyłem ok 10- 15 ziaren kukurydzy i przywiązałem do dużego, kutego, złotego haczyka z oczkiem (taka metoda włosowa w moim wydaniu). Cały zabieg zajmował dużo czasu ale robota, aż paliła mi się w rękach (dosłownie). Używałem też koszyczka a to dlatego, że wszędobylskie karasie obskubywały mi po jednym ziarenku z systemu, co dawało złudny obraz brania. W koszyczek wrzucałem kostki ziemniaka i zasypywałem suchymi płatkami owsianymi- ziemniaki dla karpi, a płatki wypływając na powierzchnię zabierały ze sobą karasiową szarańczę.</p>
<p> <img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2011/09/ewolucja3.jpg" alt="ewolucja3.jpg" />
<p>Dwie grunt&oacute;wy- pac w wodę.. lewa na łagodny stok na lewo, druga w osłoniętą spokojną zatoczkę z ostrym spadem na prawo. Po godzinie zrezygnowany lewą&nbsp; przezbroiłem na lekki grunt i jedno ziarno by zająć czas karasiami, kt&oacute;re spływały (z założenia) z tej prawej strony z wiatrem. Po ok 2 godzinach zacząłem wypuszczać karasie bo miałem już ich wystarczająco. Gdy nagle wędka z &bdquo;włoskiem&quot; zaczęła mi odjeżdżać z podp&oacute;rki z dostojną prędkością w kierunku zatoczki gdzie leżał system kukurydziany. Otworzyłem kabłąk i poczekałem chwilę, zamknąłem.. i bach w nos.. Siedzi!! To było COŚ sprawdzić się z takim przeciwnikiem, tym bardziej że na kombinowaną przynętę. Karp nie uciekał na boki jak maluchy, on powoli z szybkością małej ciuchci brnął w najgłębsze miejsce w zbiorniku wyciągając ok 50m żyłki tr&oacute;jki. Nie kręciłem, poczekałem aż zakręci. I zakręcił, w moim kierunku tym razem ruszył jak Ferrari ledwo stary &bdquo;Delfin&quot; nawijał kolejne metry. Wyhamował dopiero w tataraku jakieś 5m ode mnie, potem już tylko kręcił &oacute;semki. Pamiętam te emocje jakby to było wczoraj..</p>
<p>Do podbieraka się nie mieścił, podebrałem delikatnie ręką ok 5 kil&oacute;wkę. Za taką adrenalinę w nagrodę dostał buzi i drugą szansę. Nigdy nie przyznałem się innym wędkarzom łowiącym tego dnia, na żwirowni na co złapałem tego karpia, tylko m&oacute;wiłem że podczas oględzin niefortunnie wypadł mi do wody..</p>
<p>Potem udoskonaliłem &bdquo;mojego kukurydzianego włosa&quot; i jako dip stosowałem olej po szprotkach (musiały być te najtańsze bo droższe za dużo były &bdquo;ulepszane&quot;) i częściej łowiłem karpiki do 3 kg. Eksperymentowałem co prawda z innymi przynętami jednak &bdquo;moja kukurydza&quot; smakowała karpiom najlepiej. Z przyczyn losowych (studia, Narew, Pisa&#8230;) od około dziewięciu lat nie widziałem tego zbiornika. Niedawno dużo o nim słyszałem dobrego.. i wiem że od czasu do czasu w jednej z jego zatoczek pewien gruby karp zagląda w poszukiwaniu mojej specjalnej przynęty po to by zn&oacute;w sprawdzić moje opanowanie i sprzęt. On pewnie też nauczył się paru karpiowych trik&oacute;w..</p>
<h3 align="left">Matura z wędkarstwa</h3>
<p>Czas płynął, jak Pisa w niż&oacute;wce. Po maturze myśli miałem jak Narew wiosną (ździebko rozlane). Dumałem jak łowić, gdzie i jaką metodą. Chyba to była 2-3 klasa LO kiedy poznałem Krzysztofa- do teraz towarzysza najbardziej szalonych wypraw wędkarskich. Sprawa była ułatwiona bo mieszkaliśmy w jednym bloku i zawsze można było się ugadać, gdzie, kiedy i na co. Mieliśmy głowy pełne pomysł&oacute;w i każdy wyjazd był inny. W okresie wakacji potrafiliśmy jeździć rowerami w r&oacute;żne &bdquo;nasze miejsc&oacute;wki&quot; po 3 razy dziennie. Nie wiem skąd braliśmy siły na takie eskapady, jedno jest pewne nie żałuję żadnego wypadu, (no może jednego jak woda burzowa wlewała się do namiotu, bo nasz szmaciany domek &bdquo;na tropiku&quot; puszczał wodę, a ja &bdquo;spałem&quot; z puszką po konserwie na brzuchu). Nauczyłem się wiele. Gł&oacute;wnie &bdquo;spławikiem i grunt&oacute;wką&quot; polowaliśmy na leszcze, liny i sumy.&nbsp; Choć cieszę się, że tych ostatnich było najmniej bo jak pomyślę, o sprzęcie kt&oacute;rego używaliśmy to stwierdzam że niepotrzebnie kaleczylibyśmy ryby i wędki.</p>
<p>A co do przynęt&#8230;&nbsp; białe robaki- przełom w łowieniu, 5 sztuk na hak i bach do wody, wiosenne leszcze i płoteczki to lubią, a te nocne lipcowo- sierpniowe też przepadają za białym przydatnym nie tylko do podparcia świeżej ros&oacute;wki. Eksperymentowaliśmy na starorzeczach i rzece, w miejscach kt&oacute;re były w zasięgu naszych rower&oacute;w. Stosowaliśmy też kanapki z kukurydzy i białych.. Jak był Biały ryby brały.. był dobry na wszystko.. tu nie zapomnę jak zostawiłem spławik, 3 białe w nurcie w celu połowu uklejowego żywca i poszedłem przerzucić gruncik gdy usłyszałem chlapanie przy uklej&oacute;wce.&nbsp; Na podp&oacute;rce podskakiwała wędka, a w wodzie szalał dw&oacute;jkowy bolek z BIAŁYMI w paszczy, druciany haczyk łatwo oddał mu robaki prostując się w najlepsze. Z czasem łowiliśmy na kolorowe-białe, aromatyzowane białe, przecierane w zanęcie, w gresie kukurydzianym. Kiedyś nawet na białe wciągnięte świeżo z padlinki, ale c&oacute;ż jak się zapomina przynęt- trzeba jednak łowić na coś, a na takie robaki- wzdręgi otwierały paszczęki dosłownie w locie.</p>
<p>Albo inna sytuacja znad Pisy, gdy podczas &bdquo;męczenia&quot; Bogu ducha winnych uklejek, kt&oacute;re nagle przestały brać, wkurzony założyłem mega- pęczek białych polując na grubą rybę. W pewnym momencie zauważyłem że z wir&oacute;w rzeki na burtową koskę do mojej uklej&oacute;wki (gł&oacute;wna 0,12, przepon 0, 8) podpływa ślamazarnie sumek ok 60 cm. Na pewno wyszedł do moich białych bo prowadzałem go jak na smyczy przez chwilę..</p>
<p>Hmmm- to były dobre czasy.. do matury, potem już były tylko lepsze :).</p>
<h3 align="left">Matka natura, niewyczerpany zasobnik przynętowy</h3>
<p>Oczywiście nadszedł czas studi&oacute;w, a m&oacute;j wymarzony kierunek, już czekał października i rozpoczęcia roku akademickiego. Z rozmarzeniem wspominam najdłuższe w życiu trzymiesięczne wakacje.. A jak&#8211; wędkarskie.. bo przecież mamy Narew pod ręką! Krzych wyjechał do babci (oczywiście z wędkami, relacjonował na bieżąco potyczki z linami i karasiami w upatrzonej gliniance), a ja wziąłem 2 tygodnie urlopu od budowy, by za namową kupli, przerobić nieco got&oacute;wki na wypoczynek. Pojechaliśmy na działkę do kolegi w miejscowości Dreństwo nad jeziorem o tej samej nazwie. Pomost, wędki i względny święty spok&oacute;j. Wtedy też dowiedziałem się, że jestem meteopatą i z rana głowa mnie boli.. Z zazdrością gapiłem się z pomostu na sąsiada odpływającego ł&oacute;dką każdego ranka. Na pomoście kr&oacute;lowały w dzień- spławiki i grunty w nocy. Do momentu gdy miałem białe i czerwone robaki, wesoło ciąłem drobnicę r&oacute;wno. W dwa dni wyczerpałem zapas żywych przynęt nie łapiąc nic większego od dłoni, kukurydza była dobra tylko nocą.. Do sklepu z właściwym zaopatrzeniem było 25 km, a transportu brak.. Złapałem doła i byłem w wielkiej kropie, żeby nie m&oacute;wić d&#8230;pie. Zrobiłem więc dzień przerwy- dzień zadumy, przy okazji były kiełbaski, ognisko i r&oacute;żne takie tam indiańskie manewry. Rano, z jak co dzień bolącą głową, udałem się po ratunek i natchnienie do sklepu zaopatrzeniowo- spożywczego. Mielonki brak- zn&oacute;w d&#8230;pa, smutny wziąłem inne puszki. Wracając ze sklepu, złapałem zadyszkę i postanowiłem przycupnąć w pobliskim kartoflisku chłodząc się chmielowym trunkiem. Gdy, poczułem, że coś po mnie łazi, zerwałem się na r&oacute;wne nogi. Dziwny, obły owad mniejszy niż rohatyniec większy niż biedronka, czyli postrach ziemniaczanych liści i kwiat&oacute;w pospolita STONKA. Nie wiem czy kiedykolwiek zn&oacute;w trafi się taka sytuacja w moim wędkarskim życiu ale ten dar natury to strzał w sam środek tarczy potrzeb populacji wszystkich ryb w tym jeziorze w tym okresie, obok ja i na końcu wędki stonka. Szkodniki, ścierwo znienawidzone przez uprawiających bulwy ziemniaczane rolnik&oacute;w, budzące obrzydzenie w oczach płci pięknej, a miłość i konkurencję pokarmową u skrzelowatych strunowc&oacute;w, a jednak ja w wolnej chwili łaziłem po polu zbierając stonkę, niczym kuropatwa ku uciesze właściciela poletka. Zebrane owady trzymałem w pudełku po zapałkach.</p>
<p>Po paru dniach fascynacji trzeba było pomyśleć nad trwałością nowej przynęty, wcześniej stosowałem tylko dojrzałe osobniki, dobre na dorodne płocie, ukleje i krąpie, ale kruche i wytrzymywały g&oacute;ra 2 ryby..&nbsp; BŁĄD. Przecież larwy stonki, pachną tak samo, nie uciekają tak szybko, nie umieją odlatywać z pudełka, są trwalsze i lubią je leszczyki. Takie jeziorowe wyjadacze między kilogram do dw&oacute;ch. O 12 w południe nawet zataplał się jeden sznurkokształtny, p&oacute;łmetrowy węgorz- dacie wiarę na stonkę! Tzn na larwę stonki. J</p>
<p>Z innych dar&oacute;w natury, niekiedy używałem też konika polnego, łowiąc w Narwi, ale tylko na płocie pod powierzchnią w &bdquo;niekt&oacute;rych sytuacjach !!!&quot; na podniesionej wodzie. Tylko musiał być tak zaczepiony by przytrzymany w nurcie nie kręcił się w k&oacute;łko&#8230; spławikiem był korek (z korka) po winie&#8230; nie wiedziałem wtedy, że jest coś takiego jak kula wodna&#8230; dop&oacute;ki Krzych mi jej kiedyś nie pokazał&#8230; A płocie, uch&nbsp; szczeg&oacute;lnie te powierzchniowe są jak jazie, bo z myślą o nich był ten konik, wymagają ciszy, skupienia i cieniutkiej żyłki przeponowej.</p>
<p> <img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2011/09/ewolucja4.jpg" alt="ewolucja4.jpg" />
<p>Wielokrotnie podpatrywałem naturę co wrzuca rybkom do wody i jak one na to reagują. Polecam czasem obserwację otoczenia, wnioski murowane i efekty mogą być zaskakujące np. mucha po pacnięciu łapką jest gorsza niż złapana ręką, osa bez odwłoka jest lepsza niż z odwłokiem, &bdquo;bo kiedyś przynęty pełzały, fruwały, skakały wszędzie&#8230;&quot;</p>
<h3 align="left">Kukurydza na nowo odkryta</h3>
<p>Było to nad mazurskim jeziorem na działce u jednego z koleg&oacute;w Taty.. Łowiliśmy spławikami z małego pomostu. Było wesoło tym bardziej, że to jakiś ciepły, długi weekend, a ja byłem spragniony wędkarskich wrażeń. Pospolite, kupne przynęty zwierzęce o dziwo nie sprawdzały się mimo grubego nęcenia ros&oacute;wą, białymi, pinką, kupną zanętą i kukurydzą prosto z puchy. Co prawda było kilka płotek, jeden 0,7 kg lechol, ale na 3 chłopa? Eeeee. I cały dzień łowienia. Nie coś, tu nie tak. Rok wcześniej było dużo lepiej. Starsi towarzysze oddalili się do domku w celu popasu. Jako student, w&oacute;wczas drugiego roku eksperymentowałem w ciszy, odganiając wstrętne komarzyce.&nbsp; Kombinacje kanapek, wysokości łowienia, pr&oacute;by opadu nie przynosiły żadnych konkretnych rezultat&oacute;w. Poddałem się, a może sen mnie znużył bo walnąłem w śpiw&oacute;r jak alga &bdquo;tr&oacute;jka&quot; w wodę. Następny poranek, koledzy odsypiają wieczorną kolację, a ja &bdquo;driver- na ochotnika&quot; o 3 rano wędkę na plecy i na pomost. Co tam zastałem? Wielkie bąblowisko. Myślami mierzyłem te złote jeziorowe leszcze i oliwkowe liny. Zaczynają się podjazdy i cuda przynęty, techniki i nic do piątej. Kilka niezaciętych puknięć w kukurydzę i to wszystko. I tak do piątej rano. Wtedy to moje kocie ruchy spowodowały wypadek- pucha z kukurydzą zanęciła punktowo teren pod pomostem i nijak ją odzyskać. Tak dziełem przypadku odkryłem nową/starą przynętę. Pozostało może 10 ziaren nieuważnie rozsypanych na pomoście, a telefon i zapasowa pucha w domku 150m ode mnie. Myśl&#8230;</p>
<p>Po zużyciu połowy pozostałej kukurydzy, wyciągnąłem z wody obskubaną jej sk&oacute;rkę (wiszącą na haku). Przecież nie mogę wyrzucić takiego kawała paszy do wody. Rach, ciach i zawinąłem ową sk&oacute;rkę przeszywając na wylot złotym ownerem i tradycyjnie pac w wodę. Przelotowo zmontowany spławik wynurzył się niewiele ponad flautowy poziom jeziora i trwał tak chwilę witając pierwsze, śmiałe promienie wzeszłego już słońca. Myśląc, że to krzaczasty zaczep zwijam zestaw napotykając pulsujący op&oacute;r 1,5 kg leszcza. I to było to: leszcze, płocie nawet parę pomostowych dyżurnych pasiak&oacute;w zaciekawiła tak podana przynęta. Do godziny 9 miałem pokaźne stadko leszczy i płoci w sadzyku zużywając 5 ziaren kukurydzy! Tzn. 5 sk&oacute;rek kukurydzianych ziaren, kt&oacute;re do tej pory stosuję nie tyko w krytycznych sytuacjach nad wodą. Ziarno kukurydzy to przynęta znana, a odkryta na nowo, zar&oacute;wno w stojących zbiornikach do łowienia z opadu niczym mormych, lecz niezastąpiona do przepływanki rzecznej i kanałowej. Oczywiście tylko w niekt&oacute;rych sprzyjających warunkach&#8230; A towarzysze, widząc efekty rannego połowu, posądzili mnie o nocne kłusownictwo&#8230; Żeby nie uśmiechy uznania, posądziłbym ich o zazdrość.</p>
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2011/09/ewolucja5.jpg" alt="ewolucja5.jpg" /> </p>
<p>Kolejny egzamin sk&oacute;rka kukurydziana przeszła w zeszłym sezonie (tj 2010r.) gdy łowiłem gł&oacute;wnie 4m bolonką w Narwi, kiedy to często schodziłem z wody z odgiętymi hakami. Krzychu zaciekawiony moimi zapewnieniami, że na &bdquo;sk&oacute;rkę&quot; skutecznie prowokuję już od wiosny płocie, leszcze i klenie wybrał się ze swoją match&oacute;wką na niepozornie wyglądające miejsce w d&oacute;ł rzeki od Łomży. Po p&oacute;ł godziny od zanęcenia już miał dużego leszcza (między 1,5 a 2 kg jeśli dobrze pamiętam zassał pinki) a ja kilka krąpi po minimum 0,5 kg każdy. Czekając na klenia pobiłem rekord sprzed lat wyjmując krąpia 47 cm. Gdy płotki nagle przestały skubać wiedziałem co się święci, zawsze tak było&#8230; Tzn. Najpierw krąpie, leszcze, płocie i na koniec klenie, kleniska.. Sk&oacute;rka z 2 ziaren zawieszona w p&oacute;ł wody, ja cichutko w woderach za krzaczkiem.. woda kręci nier&oacute;wno, a wyczynowa 8g bąbka płynie nieruszana z nurtem. Moją czujność wyostrza nagle kr&oacute;tkie szarpnięcie na wodę, wiem że muszę zaczekać, poprawił i to z odczuwalnym na kiju impetem. Jeszcze reguluję ruchliwy hamulec i zaczyna się nier&oacute;wna walka (mam solidną żyłkę 0,25 i super haki od Krzycha). Najpierw w poprzek prądu, chwilę pod prąd, potem z maksymalną prędkością kleniową w moje nogi, kt&oacute;re momentalnie drętwieją jak widzę z czym mam do czynienia. Po najdłużej trwających 5 minutach w moim wędkarskim życiu 55cm klenik ląduje w podbieraku. Potem jeszcze pobijam m&oacute;j rekord w płoci 36 cm (jednego dnia, w jednym łowisku, na jedną przynętę) Już wiem co za ryby prostowały haczyki, kt&oacute;rych używałem wcześniej (takie srebrne &bdquo;z Buddą&quot;).. i nigdy więcej :).</p>
<p>Do tej pory testowałem wiele i r&oacute;żnych przynęt, opisałem tylko niekt&oacute;re, kt&oacute;re pozostały mi w pamięci. Wielokrotnie kapitulowałem lub zmieniałem podłoże eksperymentu obiecując sobie, że kiedyś powt&oacute;rzę pr&oacute;by ze świeżym umysłem. Czasem jak już znalazłem złoty środek w danym dniu i tak po chwili szukałem dalej, już tak mam&#8230;</p>
<p>Natomiast kilku fakt&oacute;w jestem pewien:</p>
<p>- każda przynęta będzie najlepsza jeśli w nią uwierzysz,</p>
<p>-&nbsp; jeśli są ryby w łowisku, to zawsze jest przynęta na kt&oacute;rą, dadzą się złowić, to tylko kwestia czasu i uporu i elastyczności wędkarza lub techniki w danym&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; dniu,</p>
<p>- przynęta nie łowi- tylko wędkarz,</p>
<p>- szanować doświadczenia innych wędkarzy i wykorzystywać je do własnych cel&oacute;w,</p>
<p>- obserwując naturę można nauczyć się więcej niż z niejednego poradnika wyczynowych wędkarzy (choć warto je znać), czasem lepiej dać chwilę odpocząć rybom i sobie, ale mieć &bdquo;wodę na oczach&quot;,</p>
<p>- nie trzymać swojej wiedzy dla siebie bo dzielenie się nią daje większą frajdę.</p>
<p>Jak każdy z Nas często zastanawiam się po skończonym sezonie: Co mogę robić lepiej?, Gdzie szukać większych ryb? R&oacute;wnie często jednak myślę o tym, dlaczego muszę łowić tak jak wszyscy.. Bo przecież nie muszę? Łatwiej jest na pewno, ale nie ma por&oacute;wnania z adrenaliną holowania kolejnej ryby, nawet najmniejszej ale na własną, kombinowaną przynętę.</p>
<p>np. Taki jest efekt braku przynęt za granicami kraju&#8230; Anglia 2008r., pstrągi i tu moje nibymuchy:</p>
<p> <img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2011/09/ewolucja6.jpg" alt="ewolucja6.jpg" />
<p>&#8230;i niezbędne akcesoria każdego wędkarza (spławik, ciężarek i najskuteczniejsze suplementy owad&oacute;w-żałuję że nie mam zdjęcia wędki&nbsp; i ryb</p>
<p> <img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2011/09/ewolucja7.jpg" alt="ewolucja7.jpg" />
<p>Ostatnio z r&oacute;żnych powod&oacute;w przerzuciłem się na spining i raczkuję jak nieporadne niemowlę. Oczywiście Krzychu daje mi niezłą szkołę, pokazuje i użycza mi swoich zabawek. W warsztacie już czekają pierwsze korpusy wobler&oacute;w, popalone gumy i mn&oacute;stwo zgromadzonego materiału. Mogę też spokojnie stwierdzić, że to dopiero m&oacute;j w pełni spiningowy pierwszy sezon.. a moje niekt&oacute;re przynęty już nie wyglądają normalnie:</p>
<p> <img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2011/09/ewolucja8.jpg" alt="ewolucja8.jpg" />
<p>Nawet mam jakieś tam małe sukcesy.</p>
<p> <img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2011/09/ewolucja9.jpg" alt="ewolucja9.jpg" />
<p>Mam też wielkie porażki jak połamanie 2 wędek w dwa miesiące.</p>
<p> <img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2011/09/ewolucja10.jpg" alt="ewolucja10.jpg" />
<p>Jednego jestem pewien, nie będę łowił jak większość. Rutynowo przeprowadzam experymenty.</p>
<p>Co z tego wyjdzie? Czas pokaże.</p>
<p> <img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2011/09/ewolucja11.jpg" alt="ewolucja11.jpg" /><br />
<p align="center"><strong>&nbsp;</strong></p>
<div align="right"><strong>Piotr Cymek</strong><br /> <strong>&lsquo;nosfer&rsquo;</p>
<p> </strong></div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRSS>http://www.naszelowiska.pl/2011/09/04/moja-rutynowa-ewaluacja-przynet/feed/</wfw:commentRSS>
		</item>
		<item>
		<title>Wracam za 24 godziny.</title>
		<link>http://www.naszelowiska.pl/2011/07/09/wracam-za-24-godziny/</link>
		<comments>http://www.naszelowiska.pl/2011/07/09/wracam-za-24-godziny/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 09 Jul 2011 11:45:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Rafa</dc:creator>
		
	<category>Artykuły</category>
		<guid isPermaLink="false">http://www.naszelowiska.pl/2011/07/09/wracam-za-24-godziny/</guid>
		<description><![CDATA[Czasami miewam pewne  przeczucia z rodzaju: coś się zaraz wydarzy. Mam  to bardzo rzadko,  ale tamtego dnia czułem w sobie rosnący niepok&#243;j, takie dręczące  napięcie jakbym miał zaraz eksplodować. Wieczorem powiedziałem  żonie, że rano jadę na ryby. Skwitowała to wzrokiem pełnym  politowania.
Czerwcowe noce są  kr&#243;tkie, są najpiękniejsze w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="funkyblue" src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2011/07/d11.miniatura.jpg" alt="d11.jpg" width="120" height="90" align="left" />Czasami miewam pewne  przeczucia z rodzaju: coś się zaraz wydarzy. Mam  to bardzo rzadko,  ale tamtego dnia czułem w sobie rosnący niepok&oacute;j, takie dręczące  napięcie jakbym miał zaraz eksplodować. Wieczorem powiedziałem  żonie, że rano jadę na ryby. Skwitowała to wzrokiem pełnym  politowania.<a id="more-1033"></a><br />
<p align="JUSTIFY"><strong>Czerwcowe noce są  kr&oacute;tkie, są najpiękniejsze w całym roku. </strong></p>
<p align="JUSTIFY">Ich ulotność sprawia,  że potrzeba snu jest przekładana przez m&oacute;j organizm na p&oacute;źniej,  że najważniejsze staje się tylko przetrwanie 3 h ciemności i  szybkie dotarcie nad rzekę.  Byłem spakowany już dużo wcześniej. Przygotowałem się dość skrupulatnie, zupełnie inaczej niż  podczas moich prawie codziennych wypraw.  Łowisko na kt&oacute;re się  chciałem wybrać r&oacute;wnież było zbadane dzień wcześniej, więc  wiedziałem na co mam się nastawiać i czego spodziewać. Wiedziałem  też na jakie przynęty będę tego dnia łowił. Wybrałem stare i  sprawdzone kamieniste miejsce w okolicach Łomży.</p>
<p align="JUSTIFY">Świt, kt&oacute;ry przywitał  mnie nad rzeka był wręcz nierzeczywisty. Poranna mgła splątana z  lekkim wiatrem opływała moja twarz trzeźwiącym chłodem.</p>
<p align="JUSTIFY"><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2011/07/d1.jpg" alt="d1.jpg" /> </p>
<p align="JUSTIFY">Poczułem się jednolity  z otaczającym mnie przedstawieniem, kt&oacute;rego jak się miało okazać  byłem jednym z aktor&oacute;w.</p>
<p align="JUSTIFY">Chodzenie  po kamieniach nie należy do moich specjalności. Często zdarza się,  że moje  &quot;wysportowane&quot; ciało odmawia posłuszeństwa i  wykonuje zupełnie inne ruchy niż zakładała to moja głowa.  Ot taki żarcik natury. Ta cholerna nadwaga, kt&oacute;rą otrzymałem w  prezencie po rzuceniu papieros&oacute;w, doskwiera mi coraz bardziej. Na  pudełkach powinno być napisane inne ostrzeżenie: za każdą nie  spaloną paczkę dostaniesz 100 g tłuszczu gratis! Tak powinny  reklamować walkę z nałogiem. Nikt mnie przed tym nie ostrzegł ;)</p>
<p align="JUSTIFY">Nauczony kilkoma upadkami  wszedłem bardzo ostrożnie do wody, pewnie stanąłem na nogach i  zacząłem łowić. Szybki nurt mocno napinał żyłkę i wyraźnie  czułem pracę 4 cm woblera. Przynęta kształtem i kolorem  przypominała małą ukleję, kt&oacute;ra targana siłą wody unosiła się  i opadała imitując walkę rybki z żywiołem.  Przez pierwszą  godzinę nic się nie działo. Słońce powoli rozrzucało światło  na pobliskie łąki i wysokie drzewa. Malowniczy widok wok&oacute;ł mnie  zmieniał się w jeszcze bardziej cudowny z każdą minutą,  kwadransem, godziną.</p>
<p align="JUSTIFY"><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2011/07/d2.jpg" alt="d2.jpg" /></p>
<p align="JUSTIFY">Pomyślałem,  że jest mi tu dobrze. Znaczy, że nie stojąc po kolana w wodzie,  ale tutaj na tym kawałku łomżyńskiej ziemi. Uświadomiłem sobie,  że mam w zasięgu ręki wszystko czego potrzeba szczęśliwemu  człowiekowi. I właśnie wtedy moje zamyślenie przerywa  potężne uderzenie. Odruchowo zacinam, ale na pusto. Na karku  poczułem mrowienie. Ręce zaczęły mi lekko dygotać - to było  piękne i silne branie - klenie!</p>
<p align="JUSTIFY">Skupiłem się na tym co  działo się na końcu żyłki. Daleki rzut woblerem w mielącą się  wodę i wyćwiczone przytrzymanie. Przynętę prowadzę dokładnie  tak jak chcę. Prąd wody wybija ją w g&oacute;rę, potem delikatnie  spowalnia pracę&#8230; tu musi nastąpić branie - pomyślałem. Nie  myliłem się. Bach.  Branie jest agresywne, m&oacute;j kij wygina się pod  naporem ryby i wody. Rozpoczyna się hol, kt&oacute;ry kończę przy  brzegu.</p>
<p> <img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2011/07/d3.jpg" alt="d3.jpg" /></p>
<p> <img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2011/07/d4.jpg" alt="d4.jpg" /><br /> <br />
<p align="JUSTIFY">Kleń miał 43 cm. Ucieszyłem się samym faktem, że miałem rację  co do miejsca i przynęty i ryb kt&oacute;re chciałem łowić. Wypuszczam  rybę, kt&oacute;ra trochę zaskoczona całym zdarzeniem wolno odpływa w  nurt rzeki. Zaczynam łowić w ten sam spos&oacute;b. Po chwili mam kolejne  branie. Tym razem ryba jest większa. Kleń to waleczny przeciwnik,  więc nie stosuję forsownego holu. Pozwalam rybie wyszaleć się w  nurcie, co de facto mi bardzo pomaga - ryba walczy z wędkarzem, ale  i z szybkim nurtem. Męczy się szybciej. Po chwili kleń ląduje u  moich n&oacute;g. Mierzę  szybko rybę - 47 cm.</p>
<p align="JUSTIFY"><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2011/07/d5.jpg" alt="d5.jpg" /></p>
<p align="JUSTIFY">Jest piękny. Jego  srebrzące się w świetle ciało po chwili znika w zatopionych kamienieniach. W myślach gratuluję sam sobie. Wracam szybko w miejsce,  z kt&oacute;rego wykonuje kolejne rzuty woblerem. Samotność i cisza  powodują we mnie efekt zatracenia. Wyłączam się, dokładnie tak  jak gasi się światło w łazience. Dochodzą do mnie wtedy głosy z  wnętrza mojej głowy. Rozstrzygam sprawy niecierpiące zwłoki, jak  r&oacute;wnież te błahe związane z życiem codziennym: kiedy wr&oacute;cę do  domu zjem jajecznicę na wędzonym boczku&#8230;. a i napiję się gorącej, słodkiej  kawy.  Często myślę o swoje c&oacute;rce, o tym, że rośnie bardzo  szybko i że za chwile z mojego maleństwa zrobi się mała kobieta.</p>
<p align="JUSTIFY">Łup. Branie nastąpiło  znienacka, w miejscu gdzie szybki prąd wody styka się z zalanymi  trawami. To kolejny dziki kleń.  Walka jest energiczna. Trzymam rybę  na kr&oacute;tkiej żyłce, a ta z całych swoich sił ucieka w nurt. Kij,  kt&oacute;rym łowię znakomicie pochłania silne zrywy klenia, jakby  kłaniał się z szacunkiem dla odważnego przeciwnika. Jeszcze tylko  jeden odjazd i mam zdobycz w ręku. Mierzę i &#8230; kolejne 47 cm.</p>
<p align="JUSTIFY"><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2011/07/d6.jpg" alt="d6.jpg" /></p>
<p align="JUSTIFY">- Tego się choroba nie  spodziewałem, drugi identyczny - z uśmiechem m&oacute;wię sam do  siebie.</p>
<p align="JUSTIFY">Ta sytuacja powoduje, że  wpadam w zachwyt nad miejscem. Zdawałem sobie sprawę, że czasami  takie łowiska darzą wędkarzy dużą ilością tych ryb, ale nie  sądziłem, że kiedyś spotka to właśnie mnie. Przechodzę  ostrożnie w d&oacute;ł rzeki. Instynkt Andrzeja Lipińskiego przelatuje  nad rozpędzoną wodą. Prowadzę  go po łuku, przytrzymując w  najciekawszych miejscach. Nie trwało to długo, uderzenie i zn&oacute;w  mam rybę na kiju. Ten kleń jest mniejszy, ale pięknie wybarwiony.</p>
<p align="JUSTIFY"><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2011/07/d7.jpg" alt="d7.jpg" /></p>
<p align="JUSTIFY">Zwracam mu wolność i  siadam na kamieniach. Chwilę obserwuję wodę i śmieję się  do  siebie. Po czym wstaję i machając na pożegnanie w kierunku rzeki  odjeżdżam na inne łowisko.</p>
<p align="LEFT"><strong>Tego bolenia sobie  wymarzyłem. </strong></p>
<p align="JUSTIFY">Jadąc samochodem  rozmyślałem nad tym gdzie jechać. Wybrałem tym razem g&oacute;rną  część Narwi gdzie pewne kamieniste wypłycenie przyciąga klenie i  bolenie, czasem sandacze i sumy. Na środku rzeki ustawiona jest  zielono-biała tyczka. W tym miejscu powinny stać bolenie. Wtedy  włącza mi się cała sekwencja filmowa: widzę oczami wyobraźni,  że rzucam woblera dokładnie pod tyczkę. Trafiam idealnie  kilkanaście cm od niej. Zaczynam szybko prowadzić Spirita. Po 3 m  czuję silne walnięcie i widzę gejzer wody.  Holuję spokojnie,  jestem czujny ponieważ bolenie to bardzo sprytne ryby i potrafią w  ostatnie fazie dać z siebie wszystko. Przyprowadzam rybę na  spokojniejszą wodę. Wykłada się na bok. Teraz mogę ją  podebrać&#8230;. marzę o tym&#8230; i to marzenie stało się  rzeczywistością&#8230;</p>
<p> <img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2011/07/d8.jpg" alt="d8.jpg" /></p>
<p> <img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2011/07/d9.jpg" alt="d9.jpg" /><br /> <br />
<p align="JUSTIFY"><strong>A tego akurat nie  przewidziałem.</strong></p>
<p align="JUSTIFY">Po  tym wręcz nierealnym poranku wracam na chwilę do domu. Jestem tak  nakręcony, że nawet nie potrzebują swojej ulubionej słodkiej  kawy, aby odgonić zmęczenie. To fajne uczucie, daje wolność,  uskrzydla. Opowiadam żonie co się wydarzyło nad Narwią. Opowiadam  c&oacute;reczce, że tata złowił piękne ryby i że ten dzień był jeden  z najciekawszych w ostatnim czasie. Pola słucha mnie uważnie i  komentuje moją opowieść kilkoma słowami:</p>
<p align="JUSTIFY">- Gupie te riby tatusiu!</p>
<p align="JUSTIFY">Rozbawiła  mnie tym i razem z nią siadam do stołu, przy kt&oacute;rym pomaga mi  wkleić ster do starego woblera.</p>
<p align="JUSTIFY">- Tym woblerkiem tata złowi dzisiaj ładnego klenia, a to wszystko  	dzięki twojej pomocy. Kiedyś i ty będziesz łowić takie piękne  	&bdquo;riby&quot;, zobaczysz.</p>
<p align="JUSTIFY">Żegnam  się z dziewczynami. Żona użyła innych sł&oacute;w niż się  spodziewałem, ale &#8230; musiałem wr&oacute;cić nad Narew, chociaż na parę  godzin.</p>
<p align="JUSTIFY">Po  drodze zabieram swojego kompana wędkarskich wypraw mistrza Robak,  kt&oacute;ry z niedowierzaniem wysłuchuje moich opowieści. Przyjeżdżamy  na łowisko i niestety bardzo szybko rezygnujemy z wyjścia z  samochodu. Silny wiatr uparcie szarpał powierzchnię wody, tworząc białe grzywy. W tych warunkach zostało nam jedynie przeczekać  złą pogodę i zacząć łowić dopiero wieczorem. Około godziny  20:00 wiatr milknie, robi się spokojnie i całkiem przyjemnie. Nad  rzeką nie ma prawie nikogo, opr&oacute;cz dw&oacute;ch wędkarzy po drugiej  stronie rzeki. Składamy z Robakiem sprzęt i wchodzimy do wody.  Oczywiście przynętą, kt&oacute;rej użyłem był wspomniany wcześniej  stary wobler, kt&oacute;rego naprawiłem z c&oacute;rką. Przynętą pracuje dość  głęboko i silnie odczuwam jej drgania na delikatnym kiju.</p>
<p align="JUSTIFY">Po kilkunastu minutach  udaje mi się rzucić przynętę dość daleko. Pom&oacute;gł mi w tym  wiatr, kt&oacute;ry zaczął wiać z innego kierunku. Zebrałem luz i  sprowadziłem woblera do dna. W tym momencie muszę nadmienić, że  jeżeli ktoś wtedy zrobił by mi zdjęcie miał by radochy po pachy.  Potężne uderzenie wygina moją wędkę w pałąk. Moja szczęka  opadła mi pewnie do pasa, a może i nawet jeszcze niżej. Krzyczę  przerażony do Robaka:</p>
<p align="JUSTIFY">- Mam piękną brzanę,  	ale walczy&#8230;</p>
<p align="JUSTIFY">Moja pewność została  zweryfikowana po pierwszych 5 min walki. Silny przeciwnik miał nade  mną przewagą, uparcie stał w silnym nurcie i ani myślał  przesunąć się choćby o 1 cm. Rozpoczynam, ale z wyczuciem,  pompowanie . Moja wędka pracowała w ekstremalnym ugięciu, świst  żyłki tylko podnosił mi ciśnienie. W głowie ciągle powtarzałem  sobie, oby sprzęt wytrzymał, oby wytrzymał. Zdrętwiała mi prawa  ręka, więc przenoszę wędkę na lewą. Robak stojąc  obok mnie daje tylko sygnały: to już 10 min, 15&#8230;. Walczymy dalej.  Rozpoczyna się przeciąganie żyłki. Udaje mi się podprowadzi rybę  do brzegu, a ta za chwilę wraca na środek rzeki i wytrwale stoi w  nurcie. Wkurzyłem się i postanowiłem zakończyć to raz, a  porządnie. Głośno m&oacute;wię do ryby:</p>
<p align="JUSTIFY">- Ja jestem zmęczony,  	więc pewnie i ty też. Skończmy to..</p>
<p align="JUSTIFY">Wychodzę z wody, Robak  kieruje mnie żebym się nie przewr&oacute;cił idąc tyłem. Mocno zwijam  żyłkę i przyciągam rybę pod kamienisty brzeg. Wtedy widzimy ją  pierwszy raz. To sum. Walczy jeszcze ostatkiem sił, ciągle  podnosząc mi adrenalinę. Finał rozgrywa się bardzo szybko.  Zmęczoną rybę podbiera Robak. Robimy jej zdjęcia i szybko wypuszczamy z powrotem do rzeki.</p>
<p align="JUSTIFY"><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2011/07/d10.jpg" alt="d10.jpg" /></p>
<p align="JUSTIFY"><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2011/07/d11.jpg" alt="d11.jpg" /></p>
<p align="JUSTIFY"><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2011/07/d12.jpg" alt="d12.jpg" /></p>
<p align="JUSTIFY"><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2011/07/d13.jpg" alt="d13.jpg" /> </p>
<p>Po tym całym zajściu śmiałem się  już ciągle. M&oacute;wiłem do Robaka:</p>
<p>- Kuźwa przecież nikt mi w to nie  	uwierzy, no nikt mi w to nie uwierzy. Co za dzień!</p>
<p>Emocje doganiają mnie około godziny  23:00. Schodzimy z Robakiem z łowiska i udajemy się na kr&oacute;tki sen.  Nie mogłem zasnąć. Wciąż w głowie szumiała mi pędząca  woda i słyszałem pisk napiętej żyłki. Nadal dokuczał &nbsp;mi skurcz przedramienia, ale  jakie to wszystko było mało ważne. Byłem  szczęśliwy, bardzo szczęśliwy.</p>
<p>Budzimy się o świcie. Noc była  zimna, sam poranek też. Robak rezygnuje po 2 godzinach rzucania w  pusta wodę. Ryby nie biorą już tak ochoczo, chociaż rzutem na  taśmę udaje mi się przechytrzyć jeszcze jednego klenia. To  świetne dopełnienie 24 godzin spędzonych z wędka w ręku.</p>
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2011/07/d14.jpg" alt="d14.jpg" /></p>
<p>Dochodzę do wniosku, że pora nam  wracać. Samo przetworzenie tych emocji będzie ciężkie. Chciałem zapamiętać z tego jak najwięcej, jak  najwięcej zostawić sobie na zapas aby m&oacute;c kiedyś to wspominać.</p>
<p><strong>Zjawa</strong></p>
<p>Kiedy byłem na g&oacute;rnym odcinku Narwi  widziałem starego człowieka, wędkarza, kt&oacute;ry szedł brzegiem  rzeki. Miał w ręku wiekową wędkę bambusową oraz katuszkę z  nawiniętą żyłką. Była tak gruba, że doskonale widziałem ją z  drugiego brzegu. Dziadek trzymał też wiadro z robakami i  systematycznie obławiał spokojną wodę. Po chwili zaskakująco  szybko zniknął w wysokich trawach. Pomyślałem sobie wtedy, że  może widziałem zjawę, może to był jakiś znak. Eeee&#8230;&#8230;</p>
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2011/07/d15.JPG" alt="d15.JPG" width="400" height="300" /></p>
<p>Ciekawe ile ten staruszek spędził  nieprzespanych dni łowiąc nad Narwią? Pewnie miałby wiele do  ciekawych rzeczy do opowiedzenia, tylko rozpiętość czasu była by inna -  on kiedyś wracał po 48 h do domu.</p>
<p align="RIGHT">Dla moich przyjaci&oacute;ł!</p>
<div align="right"><strong>Rafał Krasucki</strong><br /> <strong>&#39;Rafa&#39;</strong></div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRSS>http://www.naszelowiska.pl/2011/07/09/wracam-za-24-godziny/feed/</wfw:commentRSS>
		</item>
		<item>
		<title>I LOVE NAREW 2011 - Relacja</title>
		<link>http://www.naszelowiska.pl/2011/07/03/i-love-narew-2011-relacja/</link>
		<comments>http://www.naszelowiska.pl/2011/07/03/i-love-narew-2011-relacja/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 03 Jul 2011 18:46:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Le_Frog</dc:creator>
		
	<category>Aktualności</category>
		<guid isPermaLink="false">http://www.naszelowiska.pl/2011/07/03/i-love-narew-2011-relacja/</guid>
		<description><![CDATA[11 czerwca 2011r spotkaliśmy się po raz 3 nad brzegiem Narwi, aby wziąć udział w kolejnej edycji sprzątania rzeki pt: I Love Narew - Razem zrobimy więcej! Wszystko rozpoczęło się miłym gestem ze strony przedstawiciela Starostwa. Cieszymy się niezmiernie, że nasza akcja znalazła uznanie wśr&#243;d lokalnych władz.
 
Na sprzątanie przybyło nas około 50 os&#243;b. Pocieszające [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="JUSTIFY"><img class="funkyblue" src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2011/07/il31.miniatura.jpg" alt="il31.jpg" width="120" height="90" align="left" />11 czerwca 2011r spotkaliśmy się po raz 3 nad brzegiem Narwi, aby wziąć udział w kolejnej edycji sprzątania rzeki pt: I Love Narew - Razem zrobimy więcej! Wszystko rozpoczęło się miłym gestem ze strony przedstawiciela Starostwa. Cieszymy się niezmiernie, że nasza akcja znalazła uznanie wśr&oacute;d lokalnych władz.<a id="more-1013"></a></p>
<p> <img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2011/07/il1.jpg" alt="il1.jpg" /><br />
<p align="JUSTIFY">Na sprzątanie przybyło nas około 50 os&oacute;b. Pocieszające jest to, że mimo deszczowej pogody zapału do pracy oraz dobrych humor&oacute;w nie brakowało.</p>
<p> <img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2011/07/il2.jpg" alt="il2.jpg" /><br />
<p align="JUSTIFY">W tym roku przyświecało nam nowe hasło Razem zrobimy więcej - opr&oacute;cz nas wędkarzy z portalu www.naszelowiska.pl i Lokalnej Organizacji Turystycznej Ziemia Łomżyńska, dołączyli: grupa paramilitarna Speed ASG oraz klub płetwonurk&oacute;w &bdquo;Podwodny Jeleń&quot;.</p>
<p align="JUSTIFY"><span class="Apple-tab-span">		</span><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2011/07/il31.jpg" alt="il31.jpg" /></p>
<p align="JUSTIFY">Wsp&oacute;lnymi siłami udało nam się uprzątnąć oba brzegi Narwi od Plaży Miejskiej do Hospicjum.</p>
<p> <img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2011/07/il4.jpg" alt="il4.jpg" /></p>
<p> <img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2011/07/il5.jpg" alt="il5.jpg" /></p>
<p> <img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2011/07/il6.jpg" alt="il6.jpg" /><br /> <br />
<p align="JUSTIFY">Nasze worki zapełniały się w szybkim tempie. Wśr&oacute;d śmieci przeważały plastikowe opakowania, szklane butelki, puszki. Największą uprzątniętą rzeczą byłą lod&oacute;wka. Grupa płetwonurk&oacute;w posprzątała dno rzeki przy plaży.</p>
<p align="JUSTIFY"><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2011/07/il7.jpg" alt="il7.jpg" /></p>
<p align="JUSTIFY">&nbsp;</p>
<p align="JUSTIFY"><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2011/07/il8.jpg" alt="il8.jpg" /> </p>
<p align="JUSTIFY">Zgromadzone śmieci trafiały drogą wodną do punkt&oacute;w zbiorczych. Ponadto jeden z uczestnik&oacute;w sprzątania znalazł list w butelce, kt&oacute;rego treść została oficjalnie odczytana na zakończenie akcji.</p>
<p align="JUSTIFY"><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2011/07/il9.jpg" alt="il9.jpg" /></p>
<p align="JUSTIFY">&nbsp;</p>
<p align="JUSTIFY"><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2011/07/il10.jpg" alt="il10.jpg" /> </p>
<p align="JUSTIFY">&nbsp;</p>
<p> <br />
<p align="JUSTIFY">Około godziny 12:00 wszyscy spotkaliśmy się przy grillu. Serwowane były grillowane przysmaki: kiełbaski, żeberka i pyszny boczek. Dla wszystkich uczestnik&oacute;w oraz zziębniętych płetwonurk&oacute;w przyszykowaliśmy gorący żurek.</p>
<p> <img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2011/07/il11.jpg" alt="il11.jpg" /><br />
<p align="JUSTIFY">Cieszy nas fakt, że wśr&oacute;d przybyłych widzieliśmy nowe twarze, jak r&oacute;wnież całe rodziny. To bardzo motywujące , że rodzice dawali dobry przykład nowemu pokoleniu łomżyniak&oacute;w.</p>
<div><img class="imglipien" src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2011/07/il12.jpg" alt="il12. jpg" width="300" height="400" />
<div>&nbsp;</div>
<p> <img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2011/07/il13.jpg" alt="il13.jpg" /><br /> <br />
<p align="JUSTIFY">Dzięki uprzejmości SPEED ASG uczestnicy mogli zasmakować ekstremalnego zjazdu na linie z  mostu jak r&oacute;wnież skorzystać z dw&oacute;ch stanowisk strzeleckich. Była to świetna zabawa zar&oacute;wno dla dorosłych jak i dla dzieci.</p>
<p align="JUSTIFY"><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2011/07/il14.jpg" alt="il14.jpg" /></p>
<p align="JUSTIFY"><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2011/07/il15.jpg" alt="il15.jpg" /></p>
<div><img class="imglipien" src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2011/07/il16.jpg" alt="il16. jpg" width="300" height="400" />
<div>&nbsp;</div>
<p align="JUSTIFY">Każdy z uczestnik&oacute;w był zadowolony z udziału w sprzątaniu, widać to było po dobrych nastrojach oraz uśmiechniętych twarzach. Najlepszym podsumowaniem tego co wydarzyło się nad Narwią było oficjalne odczytanie listu z butelki. Treść listu była zaskakująca i bardzo trafiona, a brzmiała: Uśmiechnij się to nic nie kosztuje!</p>
<p> <img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2011/07/il17.jpg" alt="il17.jpg" /></p>
<p> <img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2011/07/il18.jpg" alt="il18.jpg" /><br /> <br />
<p align="JUSTIFY">Było to idealne podsumowanie III edycji I LOVE NAREW. Do zobaczenia za rok!!!</p>
<div align="right"><strong>Redakcja &#39;Nasze Łowiska&#39;</strong></div>
</div>
</div>
<p><strong>Składamy wielkie słowa podziękowania:</strong></p>
<p>Urząd Miasta Łomża / Urząd Gminy Łomża</p>
<p> <img class="imglipien" src="http://www.naszelowiska.pl/baners/umlomza.gif" alt="umlomza.gif" title="umlomza.gif" width="300" height="180" /></p>
<p>Starostwo Powiatowe Łomża</p>
<p> <img class="imglipien" src="http://www.naszelowiska.pl/baners/powiatlomzynski1.jpg" alt="powiatlomzynski1.jpg" width="300" height="215" />
<p>Komenda Miejska Policji w Łomży</p>
<p> <img class="imglipien" src="http://www.naszelowiska.pl/baners/policja1.jpg" alt="policja1.jpg" width="300" height="184" /><br /> 
<p>MPGKiM w Łomży</p>
<p> <img class="imglipien" src="http://www.naszelowiska.pl/baners/mpgkim.gif" alt="mpgkim.gif" width="300" height="111" />
<p><strong>Wspierającym nas firmom:</strong></p>
<p>Żegluga Narwiańska</p>
<p> <img class="imglipien" src="http://www.naszelowiska.pl/baners/zegluganarwianska.jpg" alt="zegluganarwianska.jpg" width="300" height="60" />
<p>Zakłady mięsne Podg&oacute;rze</p>
<p> <img class="imglipien" src="http://www.naszelowiska.pl/baners/podgorze.gif" alt="podgorze.gif" width="300" height="166" />
<p>LogoTK - Agencja reklamowa</p>
<p> <img class="imglipien" src="http://www.naszelowiska.pl/baners/logotk.jpg" alt="logotk.jpg" width="300" height="113" />
<p>UNIQA - Towarzystwo ubezpieczeniowe</p>
<p> <img class="imglipien" src="http://www.naszelowiska.pl/baners/uniqa.gif" alt="uniqa.gif" width="300" height="154" />
<p>Hotel &#39;Zbyszko&#39; w Nowogrodzie</p>
<p> <img class="imglipien" src="http://www.naszelowiska.pl/baners/zbyszko.jpg" alt="zbyszko.jpg" width="300" height="185" />
<p>Canada System - Zakład budowlany</p>
<p> <img class="imglipien" src="http://www.naszelowiska.pl/baners/canada.jpg" alt="canada.jpg" width="300" height="105" />
<p>FotoGabs - Studio fotograficzne</p>
<p> <img class="imglipien" src="http://www.naszelowiska.pl/baners/gabs.jpg" alt="gabs.jpg" width="300" height="168" /></p>
<p> Zakład Cukierniczy J. Kalinowski<br /> Hurtownia Piwa i Napoj&oacute;w Chełchowscy<br /> 
<p><strong>Jak też mediom:</strong></p>
<p>Radio Białystok</p>
<p> <img class="imglipien" src="http://www.naszelowiska.pl/baners/radiobialystok.gif" alt="radiobialystok.gif" width="300" height="149" /><br /> 
<p>4lomza.pl </p>
<p>TV Łomża</p>
<p>Tygodnik Narew</p>
<p>Radio Eska</p>
<p>superlomza.pl</p>
<p>RMF FM</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRSS>http://www.naszelowiska.pl/2011/07/03/i-love-narew-2011-relacja/feed/</wfw:commentRSS>
		</item>
		<item>
		<title>I LOVE NAREW - Razem zrobimy więcej! - III edycja</title>
		<link>http://www.naszelowiska.pl/2011/06/01/i-love-narew-razem-zrobimy-wiecej-iii-edycja/</link>
		<comments>http://www.naszelowiska.pl/2011/06/01/i-love-narew-razem-zrobimy-wiecej-iii-edycja/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 01 Jun 2011 06:33:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Le_Frog</dc:creator>
		
	<category>Aktualności</category>
		<guid isPermaLink="false">http://www.naszelowiska.pl/2011/06/01/i-love-narew-razem-zrobimy-wiecej-iii-edycja/</guid>
		<description><![CDATA[Portal www.naszelowiska.pl , Lokalna Organizacja Turystyczna Ziemia Łomżyńska oraz grupa paramilitarna Speed ASG bardzo serdecznie  zapraszają wszystkich chętnych do wzięcia udziału w III edycji  sprzątania Narwi. W zeszłym roku około 50 os&#243;b z Łomży i okolic sprzątnęło dwa brzegi Narwi położone przy Plaży  Miejskiej. Wsp&#243;lny wysiłek włożony w akcję przyni&#243;sł oczekiwany rezultat, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="funkyblue" src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2011/05/nlsprzataja20112.miniatura.jpg" alt="nlsprzataja20112.jpg" width="120" height="90" align="left" />Portal <a href="http://www.naszelowiska.pl//">www.naszelowiska.pl</a> , Lokalna Organizacja Turystyczna Ziemia Łomżyńska oraz grupa paramilitarna Speed ASG bardzo serdecznie  zapraszają wszystkich chętnych do wzięcia udziału w III edycji  sprzątania Narwi. W zeszłym roku około 50 os&oacute;b z Łomży i okolic sprzątnęło dwa brzegi Narwi położone przy Plaży  Miejskiej.<a id="more-1012"></a> Wsp&oacute;lny wysiłek włożony w akcję przyni&oacute;sł oczekiwany rezultat, choć na chwilę nad brzegami naszej Narwi zrobiło się czysto.</p>
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2011/05/nlsprzataja20111.jpg" alt="nlsprzataja20111.jpg" /></p>
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2011/05/nlsprzataja20112.jpg" alt="nlsprzataja20112.jpg" /> </p>
<p>Nasza inicjatywa ma na celu zwr&oacute;cenie uwagi na poziom kultury osobistej ludzi i to w jaki spos&oacute;b spędzają wolny czas nad rzeką. My wędkarze oraz wszystkie osoby mające kontakt z przyrodą dostrzegamy poważny problem braku dbałości o czystość. Marzy nam się aby nasza rzeka i jej piękne okolice wyglądały rzeki kraj&oacute;w skandynawskich, czysto i naturalnie. W tym roku r&oacute;wnież chcielibyśmy zaprosić na III edycję imprezy plenerowej sprzątania Narwi.</p>
<p>Tegoroczne sprzątanie Narwi odbędzie się pod hasłem - <strong>I LOVE NAREW - Razem zrobimy więcej!</strong> &nbsp;Opr&oacute;cz LOTZŁ w tym roku dołączają do nas nowi wsp&oacute;łorganizatorzy - Speed ASG i Łomżyński Klub Płetwonurk&oacute;w &quot;Podwodny Jeleń&quot; , co czyni hasło imprezy jeszcze bardziej prawdziwym.&nbsp;</p>
<p>Akcja &bdquo;I LOVE NAREW - Razem zrobimy więcej!&quot; odbędzie się w dniu <strong>11.06.2011r.</strong> na Plaży Miejskiej.</p>
<h3>Ramowy plan akcji &bdquo;Nasze Łowiska sprzątają Narew&quot;</h3>
<p>1. Spotkanie na Plaży miejskiej - 8.00<br /> 2. Przywitanie uczestnik&oacute;w akcji - 8.30<br /> 3. Rozpoczęcie sprzątania - 8.45<br /> &nbsp;4. Zakończenie sprzątania - 12.00<br /> &nbsp;5. Wsp&oacute;lny posiłek oraz pokaz grupy Speed ASG - 12.15 </p>
<p><u>Młodzież do lat 18 tylko i wyłącznie w zorganizowanych grupach wraz z opiekunem.</u></p>
<p>Wszyscy uczestnicy zostaną zaopatrzeni w rękawiczki oraz worki  foliowe na śmieci. Każda osoba otrzyma pamiątkowy upominek  potwierdzający uczestnictwo w akcji. Po zakończonej akcji zapraszamy na  mały poczęstunek wszystkich uczestnik&oacute;w.</p>
<p>Pod numerem <strong>664&nbsp;389 617</strong> można uzyskać niezbędne  informacje jak też zgłosić swoją chęć uczestnictwa w akcji. Dodatkowo  można też zapisywać się poprzez forum - <a href="http://www.naszelowiska.pl/?page_id=129&amp;forumaction=showposts&amp;forum=1&amp;thread=406&amp;start=0">&quot;I LOVE NAREW - Razem zrobimy więcej! - III edycja&quot;</a> Serdecznie zapraszamy i gorąco zachęcamy do uczestnictwa w tegorocznej akcji.</p>
<div align="right"><strong>Redakcja &#39;Nasze Łowiska&#39;</strong></div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRSS>http://www.naszelowiska.pl/2011/06/01/i-love-narew-razem-zrobimy-wiecej-iii-edycja/feed/</wfw:commentRSS>
		</item>
		<item>
		<title>Spacer z królową</title>
		<link>http://www.naszelowiska.pl/2010/12/31/spacer-z-krolowa/</link>
		<comments>http://www.naszelowiska.pl/2010/12/31/spacer-z-krolowa/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 31 Dec 2010 10:45:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Rafa</dc:creator>
		
	<category>Nasze Wyprawy</category>
		<guid isPermaLink="false">http://www.naszelowiska.pl/2010/12/31/spacer-z-krolowa/</guid>
		<description><![CDATA[Od kilku już lat staramy się podr&#243;żować po Polsce w poszukiwaniu nowych ciekawych łowisk i wędkarskich przyg&#243;d. Naszym wyprawom zawsze towarzyszy dreszczyk emocji, kt&#243;ry rozbudza zmysły i kłębiące się gdzieś w podświadomości wizje wędkarskiego sukcesu. Kolejna nasza przygoda zaprowadziła nas nad Wisłę - kr&#243;lową polskich rzek. Olbrzymia, potężna, silna i kapryśna - oprowadziła nas po [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="funkyblue" src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/12/spacer13.miniatura.jpg" alt="spacer13.jpg" width="120" height="90" align="left" />Od kilku już lat staramy się podr&oacute;żować po Polsce w poszukiwaniu nowych ciekawych łowisk i wędkarskich przyg&oacute;d. Naszym wyprawom zawsze towarzyszy dreszczyk emocji, kt&oacute;ry rozbudza zmysły i kłębiące się gdzieś w podświadomości wizje wędkarskiego sukcesu. Kolejna nasza przygoda zaprowadziła nas nad Wisłę - kr&oacute;lową polskich rzek.<a id="more-976"></a> Olbrzymia, potężna, silna i kapryśna - oprowadziła nas po swoim kr&oacute;lestwie niezliczonej ilości gł&oacute;wek, łach, faszyn i piaskowych brzegach. Był to spacer, niczym z Boskiej Komedii Dantego przez czyściec, piekło i raj&#8230; a takich spacer&oacute;w się nie zapomina.<br /> Nad Wisłę zaprosił nas nasz dobry kolega i przyjaciel Grzesiu Wadecki. Wielokrotnie wsłuchiwałem się w jego opowieści o tej rybnej rzece, więc nie miałem innego wyjścia jak sprawdzić to osobiście podczas tegorocznej wyprawy. Do rodzinnej miejscowości naszego kolegi (Ryjewo położonej koło Kwidzyna) wyruszyliśmy we trzech: ja, Radek oraz Michaś. Wyruszyliśmy p&oacute;źną nocą, wymykając się po cichu z Łomży. Mieliśmy przed sobą ok. 300 km do przebycia, kt&oacute;re de facto minęły w bardzo miłej i wesołej atmosferze. Tu należy zwr&oacute;cić uwagę na pewien szczeg&oacute;ł, zapewne pomocny wszystkim tym, kt&oacute;rzy chcą posłużyć się nawigacją podczas takiej wycieczki. Kategorycznie zabrania się, powierzania takiego urządzenia osobom, kt&oacute;re nie maja zielonego pojęcia jak się nim posługiwać. Michaś - wierzę w jego dobre intencje - pokierował nas (ustawiając trasę przejazdu) przez lasy kurpiowszczyzny i dalej, przez kolejne nieprzebyte ostępy polnych dr&oacute;g Warmii i Mazur. Trasa skr&oacute;cona o dobre 50 km, o mały włos nie doprowadziła nas z powrotem do domu:<br /> - możliwość uszkodzenia samochodu na jakieś dziurze lub polnej drodze,<br /> - nerwowej reakcji na tę sytuację, kończącą sie wylewem krwi do m&oacute;zgu i zgonem - przynajmniej moim.<br /> Radek dzięki swoim technicznym umiejętnościom i opanowaniu, ustawia machinę nawigacyjną zgodnie z kierunkiem naszej podr&oacute;ży. Wyprawa z elektronicznym przewodnikiem, kt&oacute;rego pulsujące błękitem oko oświetlało wnętrze naszego samochodu zakończyła się sukcesem.<br /> Na miejsce docieramy około godziny 04:00 i kilkanaście minut p&oacute;źniej ruszamy z Grzesiem nad Wisłę.</p>
<p> <img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/12/spacer1.jpg" alt="spacer1.jpg" /> </p>
<p><strong>Czyściec czyli bolesne dochodzenie duszy do absolutnie doskonałej miłości</strong></p>
<p> Nie miałem wielu okazji aby przebywać nad taką rzeką . Wisła zrobiła na mnie piorunujące wrażenie. Z wału jakim dotarliśmy nad brzeg rozpościerał się majestatyczny widok. Ogrom płynącej wody onieśmielał mnie do tego stopnia, że stać mnie było na takie wypowiedzi:<br /> &nbsp;- O ja cię nie pierdzielę, ale tu wody&#8230;. o cholera &#8230;. aaaa &#8230;jak tu łowić? - no itp, mało inteligentne zdania. </p>
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/12/spacer2.jpg" alt="spacer2.jpg" /> </p>
<p>Grzesiu uśmiechał sie do mnie i utwierdził w przekonaniu, że da się tu łowić, że są tu ryby i wszystko będzie ok.<br /> - Każdy z nas coś złowi - zobaczysz !<br /> Poranek był deszczowy. Z nieba padał drobny, zimny deszcz. Panowała poranna szarość, kt&oacute;rą rozświetlał blask płynącej wody. Po chwili zniknęliśmy w nadbrzeżnych ostępach pradoliny Wisły.<br /> Razem z Grześkiem wszedłem na szczyt zalanej gł&oacute;wki. Po lewej stronie miałem wielki, kotłujący się zmieloną wodą przelew.<br /> &nbsp;- Tu muszą być piękne ryby - pomyślałem. </p>
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/12/spacer3.JPG" alt="spacer3.JPG" width="400" height="300" /> </p>
<p> W klatce przed nami pojawił się pierwszy boleń, kt&oacute;ry zaatakował drobnice pod powierzchnią wody. Za chwilę kolejny, trochę bliżej nas. Szybko zmieniłem przynętę na bezstera i zacząłem okładać w&oacute;dę dalekimi rzutami. Nie trwało to długo, gdy tuż pod moimi nogami pojawił się niewymiarowy boleń. Jego wyjście utwierdziło mnie w przekonaniu, że ryby w Wiśle są i chyba dobrze żerują&#8230;<br /> Po około godzinie ciągłego zmieniania przynęt i technik prowadzenia szybko wr&oacute;ciłem do swojej wstrzemięźliwej postawy czyli - każdą rybę trzeba wypracować. Intensywne żerowania boleni zaniknęły, woda zrobiła się cicha i spokojna. Był to dla mnie znak, że mogę schodzić w d&oacute;ł rzeki i obławiać niezliczoną ilością ciekawych miejsc. Kilka gł&oacute;wek niżej spotykamy razem z Grzesiem - rozpalonego do czerwoności Michasia. Ma on w sobie niespożyte pokłady energii, więc gonitwa między kolejnymi klatkami sprawiała mu niepohamowaną przyjemność, w każdym bądź razie ciągle się do nas uśmiechał. Stajemy na chwilę na piaskowym brzegu. Moje ciężkie obuwie momentalnie tonie w ż&oacute;łtym piasku, kt&oacute;ry naniosła rzeka podczas ostatniej powodzi. Nasz przewodnik opowiada nam o stanie wody, kt&oacute;ry panował tu jeszcze niedawno. Jego relacja przyprawia mnie o zdumienie i niedowierzanie, że rzeka może być tak nieprzewidywalna, tak koszmarnie niszcząca, a zarazem w swym niszczeniu tak piękna.<br /> Podczas naszego tetate Michaś wystrzeliwuje w powietrze kolejne boleniowe przynęty. Tym razem padło na RH, kt&oacute;re ze świstem wpada daleko do wody. Po kilku ruchach korbki słyszymy głośne:<br /> - Jest, siedzi!! - zabrzmiało to tak jakby na końcu wędki znajdowała się ł&oacute;dź podwodna.<br /> Faktycznie, wędka do 36g wygięła się w pałąk, a plecionka z kołowrotka znikała z głośnym piskiem hamulca. Ta ryba jest naprawdę duża. Razem z Grześkiem nie wytrzymujemy i zaczynamy bezpośrednią szyderkę z naszego łowcy.<br /> - Trzymaj ją Michaś, powoli, no co ty chłopie wyprawiasz, daj jej sie wyszaleć &#8230; - nasze podśmiechujki nie miały końca . Kiedy padło ostatnie, drwiące zdanie wszystko ucichło tak nagle jak się zaczęło. Piękny boleń wygrał kilkunastosekundową walkę, pozostawiają swojego łowcę z opuszczoną do kolan szczęką. Razem z Grześkiem nie wytrzymaliśmy i parsknęliśmy śmiechem:<br /> - Ale żeś d&#8230; dał, ty lepiej ryby siecią ł&oacute;w, a nie wędką . Zepsuć takiego bolenia. - ciągnęliśmy bezlitośnie.<br /> &nbsp;- Ale ja, ale ja&#8230; ja go wcale mocno nie trzymałem, widzieliście sami, ja go mocno nie trzymałem - biedny Michaś tłumaczył się nam jak księdzu na spowiedzi.<br /> Ta sytuacja rozbawiła nas do łez, jak r&oacute;wnież sama postawa dzielnego łowcy boleni - Michasia. Powiem tylko tyle, że do końca naszej wyprawy dostawało mu się od nas za te&#8230; ja go mocno nie trzymałem. </p>
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/12/spacer4.JPG" alt="spacer4.JPG" width="400" height="300" /> </p>
<p>Ruszamy we trzech dalej, spotykając na gł&oacute;wce Radka. Rozmawiamy chwilę i dowiadujemy się, że złowił jakieś małe okonie, szczupaczki i miał jedno piękne branie na gumową przynętę, prowadzoną przy brzegu. My opowiadamy mu o walce z wielkim boleniem i z uśmiechami na twarzy łowimy wszyscy w jednym miejscu. Nasze przynęty podgryzane są przez okonie i niewielkie szczupaczki - w sumie mieliśmy chwilę dobrej, wędkarskiej zabawy. </p>
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/12/spacer5.jpg" alt="spacer5.jpg" /> </p>
<p>Po jakimś czasie postanawiamy wr&oacute;cić do domu Grzesia, zjeść obiad i przenieść się w inne miejsce. Tak też czynimy. Kilka godzin p&oacute;źniej przyjeżdżamy do miejscowości Biała G&oacute;ra. Przy okazji odwiedzamy kompleks hydrotechniczny, kt&oacute;rego gł&oacute;wnym zadaniem jest regulacja stanu wody w rzekach Nogat i Liwa (Renawa). Obiekt podobno można zaliczyć do cud&oacute;w techniki i atrakcji turystycznych Białej G&oacute;ry - niezwykły kunszt i precyzja wykonania budowli cieszy nasze oczy przez pewien czas. </p>
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/12/spacer6.jpg" alt="spacer6.jpg" /> </p>
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/12/spacer7.jpg" alt="spacer7.jpg" /> </p>
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/12/spacer8.jpg" alt="spacer8.jpg" /> </p>
<p> Na Białej G&oacute;rze spotykamy tatę Grzesia, wytrawnego spinningistę i r&oacute;wnie zapalonego wędkarza. Senior Wadecki pokazuje jak łowi się na Wiśle, oczywiście na swoje ukochane paprochy. </p>
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/12/spacer9.jpg" alt="spacer9.jpg" /> </p>
<p>W krzakach odnajduję wielki przelew tuż obok ujścia rzeki Nogat. Obserwuję spławy małych boleni, kt&oacute;re intensywnie żerowały na narybku uklei. Piękne miejsce i piękne widowisko.</p>
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/12/spacer10.jpg" alt="spacer10.jpg" /> </p>
<p>Poruszamy się w d&oacute;ł rzeki z Radkiem, obławiając kolejne gł&oacute;wki. Razem zauważamy, że woda zaczyna gwałtownie opadać. Zdziwiło mnie to bardzo, gdyż u nas taki nagły spadek wody może być wywołany jedynie jakimś kataklizmem lub nagłym zbliżeniem się księżyca do ziemi. Słońce mocno przygrzewało, lejąc się bezlitośnie na nasze uzbrojone w kamizelki i wodery ciała. Coraz ciężej było nam się szybko poruszać po piaskach i zarośniętych łąkach Wisły, ale także dokładnie obławiać kolejne ciekawe miejsc&oacute;wki. W sumie Biała G&oacute;ra obdarzyła nas niewielkimi szczupakami i jednym boleniem złowionym przez Radka.<br /> Nasz przewodnik Grzesiu przygotował dla nas jeszcze jedną miejsc&oacute;wkę, kt&oacute;rą musieliśmy odwiedzić na zakończenie tego szalonego dnia. Wieczorem wyruszamy na odcinek, kt&oacute;ry słynie z dużej ilości boleni.<br /> Wg mnie nie r&oacute;żnił się niczym od tych, na kt&oacute;rych łowiliśmy do tej pory, ale dzikie ataki rap przekonały mnie, że może być ciekawie. Pierwszego bolenia złowił Grzesio, potem rozbiegany Michaś. </p>
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/12/spacer11.jpg" alt="spacer11.jpg" /></p>
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/12/spacer12.jpg" alt="spacer12.jpg" /> </p>
<p>Ja z Radkiem podziwiliśmy te piękne ryby tylko z daleka i napawaliśmy się cichym zachodem słońca. </p>
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/12/spacer13.jpg" alt="spacer13.jpg" /> </p>
<p>To był bardzo męczący dzień, ale wspominam go z uśmiechem&#8230;</p>
<p><strong>Piekło czyli rzeka ognia dążąca do unicestwienia bezbożnych</strong></p>
<p> Dzień drugi rozpoczynamy szybką pobudką, szybkim śniadaniem i szybkim dotarciem na prom. Po drodze zabieramy nowego kolegę - Grześka, więc było nas więcej, a przez to i weselej. Przebieramy się przy samochodach i wchodzimy na pokład promu.<br /> Sternik wydał mi się jakiś taki&#8230;. dziwny. Cherlawy, z wystającymi kościami policzkowymi  ospale dreptał wok&oacute;ł masy trzeszczących urządzeń. Z dziwnym grymasem na twarzy ten demoniczny jegomość uruchomił maszyny i rozpoczęła się nasza wędr&oacute;wka na drugi brzeg. W ciszy i w majestacie rzeki ten bliźniak Charona przeprawił nas przez Wisłę wprost do &#8230;.. rozpalonego piekła. </p>
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/12/spacer14.jpg" alt="spacer14.jpg" /></p>
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/12/spacer15.jpg" alt="spacer15.jpg" /> </p>
<p>Zapytacie się pewnie dlaczego do piekła, a ot&oacute;ż dlatego, że ten dzień był bardzo gorący. Rozpoczął się duszącym upałem, a rozpalone słońce jakby dodatkowo zabierało powietrze. Naszą ścieżkę zalały wszechobecne piaski, kt&oacute;re niczym języki płynnego złota przelewały się między zielenią łąk, a wysokimi krzakami nad brzegiem Wisły. Wędr&oacute;wka w g&oacute;rę rzeki była naprawdę męcząca. Wystarczy sobie wyobrazić: 30 st.C, brak wiatru, wodery lub śpiochy na sobie, ciężar kamizelek i toreb z napojami, trochę jedzenia i&#8230; Nieprzebrana, wolna przestrzeń, aż po horyzont. Cholera słabo mi się robi, jak sobie to przypomnę &#8230;<br /> Od czasu do czasu schodzimy gł&oacute;wki. Inni postanawiają na nich odpocząć przed dalszą drogą. </p>
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/12/spacer16.jpg" alt="spacer16.jpg" /></p>
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/12/spacer17.jpg" alt="spacer17.jpg" /> </p>
<p> Na jednej z nich udaje mi się zaciąć małą brzanę. Daleki rzut, mało lubianym woblerem (obecnie już nie) i rozpoczęła się dynamiczna  walka. </p>
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/12/spacer18.jpg" alt="spacer18.jpg" /></p>
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/12/spacer19.jpg" alt="spacer19.jpg" /></p>
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/12/spacer20.jpg" alt="spacer20.jpg" /> </p>
<p>Co ciekawe: brzanka z Wisły była prawie blada, w por&oacute;wnaniu do naszych narwiańskich, przypominała albinosa. Walczyła dzielnie, więc postanowiłem nagrodzić ją pocałunkiem.</p>
<p>Po tym, jak sie potem okazało, dość oryginalnym połowem, docieramy na wysoką burtę. Tu zamieramy w bezruchu i w ciszy kontemplujemy piękno rzeki. Eeeee trochę przegiąłem, tak naprawdę to piliśmy chmielowy nektar i śmieliśmy się do łez &#8230; z Michasia i jego: ja go mocno nie trzymałem, naprawdę &#8230; </p>
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/12/spacer21.jpg" alt="spacer21.jpg" /> </p>
<p> P&oacute;źnym popołudniem wracamy na prom. Szczęśliwi, że w og&oacute;le udało się nam tam dotrzeć. </p>
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/12/spacer22.jpg" alt="spacer22.jpg" /> </p>
<p>Humory ciągle nam dopisywały, chociaż nic więcej nie udało się tego dnia złowić.<br /> Wieczorem dodatkowo odwiedziliśmy imprezę plenerową z okazji Dni Ryjewa. Mieszkańcy licznie przybyli na zabawę, a w szczeg&oacute;lności na koncert zespołu Weekend. Nie będę wypowiadał się o gustach muzycznych, ale ta stylistyka nie należała do moich ulubionych. Zgromadzeni bawili się przednio unosząc w czasie tych rytualnych podrygiwań wielkie obłoki kurzu. Przypomniały mi się obrazy Hieronima Boscha: wyuzdane, dzikie ciała, zamarłe w piekielnych mękach (tymi mękami była dla mnie muzyka zespołu Weekend) i tajemnicze, czarne postacie chwiejnie przemykające pośr&oacute;d rozbieganych cieni&#8230;Brrrr<br /> Mimo upału, pieszych podr&oacute;ży i muzyki zespołu Weekend  było bardzo miło, a to jest w takich wyprawach najważniejsze.</p>
<p><strong>Raj czyli porządek wszystkich żądz i pragnień</strong> </p>
<p>Dzień trzeci był naszym ostatnim dniem na Wiśle. Wstaliśmy o świcie i wyruszyliśmy na spotkanie z boleniami. Niestety m&oacute;j organizm nadawał sie tylko do tego aby dojść na miejsce przeznaczenia, odszukać jakiś cichy zakątek w krzakach nad wodą i zdrzemnąć się odrobinę&#8230; Ta odrobina trwała dobre 2 godzin. Zbudziła mnie dziwna rzecz, ot&oacute;ż: kiedy delikatnie ległem na ż&oacute;łtym piaski małej plaży, moje stopy znajdowały sie w znacznym oddaleniu od wody. Obudził mnie natomiast chł&oacute;d i szum wody. Poziom Wisły podni&oacute;sł się w ciągu tych 2 godzin o jakieś 20 cm, a może i lepiej zalewając moje nogi. Niesamowite. W sumie zrobiło mi się miło: ciepło, plaża, zimne n&oacute;żki, łyk świeżego powietrza, śpiew ptak&oacute;w nad głową. Żyć nie umierać. Jakiś czas potem zaczęło do mnie odcierać, że pora wracać do domu. Zrobiło mi sie jakoś tęskno na sercu do mojej c&oacute;rki, żony, mojej Narwi. C&oacute;ż chyba z wiekiem robię się coraz to bardziej melancholijny, zbyt  mocno trzymam się&quot; swojego brzegu rzeki&quot;.<br /> Wyprawa do Grzesia nad Wisłę była niezwykle udana.  Dzięki jego gościnności mogliśmy zwiedzić nowe łowiska, zapoznać się z innym spojrzeniem na rzekę, kt&oacute;ra rządzi się swoimi prawami.</p>
<p> <img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/12/spacer23.jpg" alt="spacer23.jpg" /> </p>
<p>Spacer z kr&oacute;lową  przekonał mnie jeszcze bardziej do tego, że należy podr&oacute;żować, zwiedzać, podglądać i uczyć się cięgle nowego podejścia wędkarstwa. Mam nadzieję, że następne nasze wyprawy będą r&oacute;wnie emocjonujące. W naszym pięknym kraju jest wiele wspaniałych miejsc, gdzie takie spacery zostawią wspomnienia na bardzo długo. </p>
<div align="right"><strong>Rafał Krasucki</strong><br /> <strong>&#39;Rafa&#39;</strong></div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRSS>http://www.naszelowiska.pl/2010/12/31/spacer-z-krolowa/feed/</wfw:commentRSS>
		</item>
		<item>
		<title>Chrabi</title>
		<link>http://www.naszelowiska.pl/2010/12/05/chrabi/</link>
		<comments>http://www.naszelowiska.pl/2010/12/05/chrabi/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 05 Dec 2010 12:37:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Rafa</dc:creator>
		
	<category>Artykuły</category>
		<guid isPermaLink="false">http://www.naszelowiska.pl/2010/12/05/chrabi/</guid>
		<description><![CDATA[Do najbardziej ulubionych gatunk&#243;w ryb od samego początku mojego spinningowania należą klenie. Wiele lat łowiłem tylko te ryby poświęcając im każdą wolną chwilę. Mając kilkanaście lat w każdy weekend wstawałem na pierwszy autobus, kt&#243;ry jechał nad moją ulubioną rzekę płynącą koło Wrocławia - Widawę. Wracałem zazwyczaj ostatnim możliwym kursem. Klenie z tej rzeki nauczyły mnie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="funkyblue" src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/12/chrabi2.miniatura.jpg" alt="chrabi2.jpg" width="120" height="90" align="left" />Do najbardziej ulubionych gatunk&oacute;w ryb od samego początku mojego spinningowania należą klenie. Wiele lat łowiłem tylko te ryby poświęcając im każdą wolną chwilę. Mając kilkanaście lat w każdy weekend wstawałem na pierwszy autobus, kt&oacute;ry jechał nad moją ulubioną rzekę płynącą koło Wrocławia - Widawę.<a id="more-979"></a> Wracałem zazwyczaj ostatnim możliwym kursem. Klenie z tej rzeki nauczyły mnie bardzo wiele: cichego zachowania się nad wodą, cierpliwości, kreatywności w łowieniu. W czystej wodzie widziałem gdzie zajmują stanowiska, jak reagują na r&oacute;żne przynęty, jak zachowują się naturalnie, a jak wystraszone i wiele innych rzeczy. Czas spędzony nad wodą sprawiał, że dokonywałem mn&oacute;stwo ciekawych obserwacji zachowań ryb w r&oacute;żnych warunkach jak i porach roku.</p>
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/12/chrabi1.jpg" alt="chrabi1.jpg" /></p>
<p>Jednym z takich dziwnych, ale i ciekawych zachowań kleni był widok jak czasem do spływającego z nurtem zwykłego woblerka podpływały klenie - czasem pr&oacute;bując go skubnąć lub nawet dość stanowczo zaatakować. Początkowo traktowałem to całkiem przypadkowo i było to dość zabawne&#8230;Wtedy już od jakiegoś już czasu robiłem samodzielnie zwykłe wobki. Lecz kt&oacute;rejś zimy nudząc się w domu przypomniałem sobie o kilku takich wydarzeniach i skojarzyłem pewne fakty&#8230; Postanowiłem zrobić woblerka przypominającego jakiegoś robaka, chrabąszcza&#8230; W tym okresie nie było jeszcze internetu&#8230; W sklepach najmniejszy woblerek miał ok 7cm&#8230; a w prasie nie było nic o samodzielnym wykonywaniu wobk&oacute;w a tym bardziej tak małych&#8230; Nie miałem na kim się wzorować czy od kogo uczyć. Byłem zdany tylko na siebie&#8230;<br /> Początkowo robactwo były dość paskudne i duże. N&oacute;żki wymyśliłem sobie że zrobię z gumek - jakoś je przykleiłem Pierwsze były proste, kr&oacute;ciutkie. Wtedy narzędzia też miałem bardzo ograniczone i wobki nie były zbyt piękne. Pływały i miały pracę, kt&oacute;ra mogła prowokować ryby! Na to stawiałem wtedy, ale i teraz priorytetowo kładę na to największy nacisk - na pracę przynęty. Wiele kartek zapisałem tej zimy w notesie dopasowując poszczeg&oacute;lne elementy układanki. Zrobiłem wiele prototyp&oacute;w, ale wybrałem tylko kilka wzor&oacute;w&#8230; Przeszły zatem wstępne testy w domowej wannie i czekały na wiosnę&#8230;<br /> Gdy tylko nastały pierwsze cieplejsze dni i woda się wyklarowała zacząłem jeździć nad Odrę.</p>
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/12/chrabi2.jpg" alt="chrabi2.jpg" /></p>
<p>Z początku nie pamiętałem o wystruganych chrabąszczach, ale jak pojawiły się pierwsze spławy ryb natychmiast sobie o nich przypomniałem. Już po pierwszych rzutach wiedziałem, że trafiłem z pomysłem w gusty kleni. Ale niestety - jeszcze trzeba było dopracować przynętę. Klenie podpływały, oglądały, czasem pr&oacute;bowały zaatakować robaka, ale ten był jeszcze zbyt duży&#8230; Koszmarki miały ok 3,5-4,5cm<br /> Szybko zmniejszyłem rozmiar przynęty, zainwestowałem też w bardziej profesjonalne narzędzia, dopracowywałem szczeg&oacute;ły - czyli rowki dające wrażenie naturalności, dodałem tr&oacute;jkąciki by dopełnić wygląd oraz n&oacute;żki z przegubami, kt&oacute;re bardzo zwiększały zainteresowanie przynętą. Następne miesiące poświęciłem całkowicie tej metodzie i teraz patrząc przez pryzmat lat wiem, że jest to jedna z niesamowicie skutecznych i dostarczająca niesłychanie mn&oacute;stwa wrażeń metoda łowienia kleni i jazi. Przez kolejne lata jeszcze dopracowałem wzorki, malowania, kolory, wielkość, pływalność&#8230;<br /> Przynęty, kt&oacute;re teraz robię są kwintesencją wielu lat doświadczeń zebranych z nad wody, a zarazem sprawdzonych na zawodach wędkarskich. To bardzo specjalistyczna broń&#8230;</p>
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/12/chrabi3.jpg" alt="chrabi3.jpg" /></p>
<p>Wobki mają ok 2,6cm i są pływające - muszą być pływające by odpowiednio wabiły ryby! Tak mała przynęta nie jest zbyt ciężka, ale da się nią rzucić używając żyłki 0,14-0,16 na ok 15-20 metr&oacute;w.<br /> Zazwyczaj to wystarcza, często jednak należy wobka spławić w dalsze rejony, a płynący swobodnie wobler r&oacute;wnież doskonale wabi ostrożne ryby.<br /> Sam Chrabąszcz jest łudząco podobny do stworzeń żyjących w naturze. Ma wyprofilowany korpus z wypustkami, przegrubieniami, zaś n&oacute;żki z przegubami są z gumek i uzupełniają ten realistyczny wygląd dodatkowo maskując kotwiczkę. Kolory kt&oacute;rych sam używam to wszelkie odcienie czarnego, brązowego i zieleni ze srebrnymi bądź złotymi akcentami. Przy ściąganiu woblerka zanurza się on na ok 0,5-1m zależy od siły nurtu, odległości od wędkarza, sposobu trzymania wędziska.<br /> Sprzęt jakiego używam?<br /> Łowię Talonem 3,05m do 14g. Kołowrotek klasy 1000 z bardzo dobrym hamulcem. Żyłka 0,14 na większą rzekę(trzeba rzucić dalej, a nie ma tylu niebezpiecznych miejsc z zaczepami, a ryby po braniu szybko uciekają na otwartą wodę) i 0,16 na mniejszą rzeczkę - zazwyczaj zarośniętą, pełną zaczep&oacute;w, zatopionych traw, krzew&oacute;w. W takich miejscach ryby zatrzymuję siłowo by nie zaplątały się we wszelkie możliwe zaczepy, a w takie miejsca od razu uciekają&#8230;.</p>
<div><img class="imglipien" src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/12/chrabi4.jpg" alt="chrabi4.jpg" width="300" height="400" />
<div>&nbsp;</div>
<div>Niezastąpione są polaroidy - w dzień dobre są ciemniejsze ale rano i popołudniami lepsze są ż&oacute;łte - rozjaśniające. Dłużej można obserwować co dzieje się pod powierzchnią wody. Widać jak ryby podnoszą się do przynęty, czasem tylko oglądają, kilkakrotnie wracają, podskubują albo zdecydowanie atakują.<br /> Woblerka należy łączyć luźnym węzłem tzw. węzłem Rapali. Dobrze jest go zwilżyć przed zaciśnięciem. Agrafki nawet te najmniejsze mogą wzbudzić nieufność ostrożnych kleni.<br /> Najlepsza pora do stosowania tych przynęt to p&oacute;źna wiosna, całe lato oraz początek jesieni. Chrabąszcze najlepiej sprawdzają się na niewielkich rzeczkach oraz na płytkich odcinkach dużych rzek. Tą przynętą można łowić dosłownie cały dzień nawet w czasie najgorętszych upał&oacute;w. Rybom trudno jest się oprzeć, gdy wodą spływa tak smakowicie wyglądający kąsek. W czasie letnich niż&oacute;wek klenie i jazie zajmują miejsca na płytkich przelewach, żerują przy powierzchni zbierając płynące wierzchem owady. Szukam ich wśr&oacute;d zatopionych gałęzi, starych drzew, w okolicach starych rozmytych ostr&oacute;g, w pobliżu wszelkiego rodzaju zawad, kt&oacute;re przy niskim stanie wody są częściowo odsłonięte. Wok&oacute;ł tych przeszk&oacute;d woda wypłukuje dołki dające rybom schronienie. Zawsze jednak są to miejsca w bliskiej odległości od głębszego nurtu. W razie niebezpieczeństwa ryby mogą się szybko ukryć. Nie omijam odcink&oacute;w przy podmytych zarwanych burtach gdzie zwisające nad wodą gałęzie bądź trawy prawie dotykają wody. Wszelkiego rodzaju mini zatoczki są r&oacute;wnież potencjalnym miejscem przebywania drapieżnika, jednak głębokość w tych miejscach nie może przekraczać jednego metra. Doskonałe są wszelkiego rodzaju umocnienia brzeg&oacute;w - kamieniste opaski czy wyłożone faszyną odcinki rzeki.
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/12/chrabi5.jpg" alt="chrabi5.jpg" /></p>
<p>Poruszam się najczęściej w d&oacute;ł rzeki wypatrując ciekawych miejsc&oacute;wek. Do potencjalnego miejsca podchodzę bardzo powoli i poruszam się z dużą ostrożnością. Maskuję się na tle nadbrzeżnych zarośli. Często do miejsc&oacute;wki podchodzę na kolanach. Unikam gwałtownych ruch&oacute;w. Wędkę trzymam jak najniżej a rzuty wykonuję z boku tak, by jak najmniej zwracać uwagę czujnych i ostrożnych ryb, kt&oacute;re przecież &bdquo;mają oko w każdej łusce&quot;. W słońcu doskonale widać błyski nawet ciemnego blanku. Wszelki pośpiech jest niewskazany. Często lepiej nawet zaczekać chwilę w bezruchu bacznie obserwując co dzieje się pod wodą i wyczekać na odpowiedni moment zarzucenia przynęty. Jednakże można iść w g&oacute;rę rzeki, ale jest to trudniejsze bo posyłając chrabąszcza na wodę on spływa do mnie i ryba ma mniej czasu na decyzję i łatwiej przez to ją spłoszyć.</p>
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/12/chrabi6.jpg" alt="chrabi6.jpg" /></p>
<p>Wobler podaję kilkanaście - kilkadziesiąt centymetr&oacute;w przed wypatrzoną rybę, lub gdy tylko spodziewam się w danym miejscu ryby - jak najbliżej przeszkody wodnej bądź przy samym brzegu. Ma to przypominać nieporadnego robaka, kt&oacute;ry nieopatrznie znalazł się w wodzie. Branie następuje najczęściej tuż po opadnięciu przynęty na wodę. Czasami widać jak ryba kilkukrotnie podpływa i zawraca od chrabąszcza. Czasami zbiera, innym razem nie. W takich sytuacjach zmieniam wabik na mniejszy, większy lub zmieniam jego kolor. Nieraz taka zmiana skutkuje braniem. Gdy wobler tuż po opadzie nie został zaatakowany staram się by spływał jak najbardziej naturalnie. Nie podszarpuję nim, jak najrzadziej prostuję żyłkę, nie podciągam do siebie. Najlżejsze przytrzymanie może wzbudzić nieufność ryb. Żyłkę wysnuwam z otwartego kołowrotka lekko podnosząc i opuszczając wędzisko. Cały czas trzymam rękę przy szpuli by w momencie brania błyskawicznie zamknąć kabłąk i zaciąć. Nie wszystkie ataki na spływającego woblera kończą się skutecznym zacięciem. Czasami ryba tylko podbija wobler bądź uderza z boku nie trafiając na kotwiczkę. Niejednokrotnie sp&oacute;źniam się z zacięciem. Skuteczność zaciętych brań oceniam na około 30% lecz ich ilość wielokrotnie przewyższa inne metody łowienia. Jeżeli podczas swobodnego spływu ryby ignorowały chrabąszcza, a znajdzie się on już na tyle daleko, że należy go ściągać napinam żyłkę i zaczynam ją skręcać zatapiając przynętę. Podczas zwijania staram się utrzymać go w połowie głębokości wody. Pracuje on wtedy jak zwykły wobler świetnie wabiąc ryby, kt&oacute;re nie zdecydowały się na atak podczas spływu. Prowadzę go wolnym jednostajnym tempem. W miejscach gdzie nie mogę pozwolić sobie na swobodny spływa woblerka odczekuję 1-2 sekundy po zarzuceniu i zaczynam skręcać żyłkę. Nigdy nie skręcam żyłki do samego końca. Zostawiam około 2-3 metr&oacute;w wolnej linki gdyż czasami kleń decyduje się na atak w ostatniej chwili, a branie pod szczyt&oacute;wką kończy się najczęściej urwaniem przynęty.</p>
<p> <img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/12/chrabi7.jpg" alt="chrabi7.jpg" /><br /> 
<p>Czasem widać jak kleń zainteresowany jest wabikiem, ale jednak nie decyduje się na atak. Warto odczekać minutę, dwie obławiając inne miejsce a po chwili zarzucić znowu tam gdzie widać było rybę. Można woblerkiem uderzyć mocniej o wodę - z większą siłą - bez obawy nie spłoszymy go a nawet bardziej zaintrygujemy! Klenie są bardzo ostrożne, ale i niesamowicie ciekawskie.</p>
<p>Widowiskowość brań z powierzchni jest wprost nie do wyrażenia i zasmakowanie w takim łowieniu sprawia, że nie mogę doczekać się kolejnej wyprawy. Wszystkie złowione ryby ostrożnie wyhaczam i wypuszczam pozostawiając sobie czasami wspaniałe zdjęcia do czego wszystkich gorąco namawiam.</p>
</div>
<div>
<div align="right">&nbsp;</div>
<div align="right"><strong>Andrzej Lipiński</strong> </div>
</div>
</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRSS>http://www.naszelowiska.pl/2010/12/05/chrabi/feed/</wfw:commentRSS>
		</item>
		<item>
		<title>Microbait</title>
		<link>http://www.naszelowiska.pl/2010/10/14/microbait/</link>
		<comments>http://www.naszelowiska.pl/2010/10/14/microbait/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 14 Oct 2010 14:28:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Robak</dc:creator>
		
	<category>Artykuły</category>
		<guid isPermaLink="false">http://www.naszelowiska.pl/2010/10/14/microbait/</guid>
		<description><![CDATA[Firma &#8222;Microbait&#34; jak większość firm wędkarskich w kraju, swoje istnienie zawdzięcza pasji  aktywnego spędzania wolnego czasu na świeżym powietrzu z wędką w ręku. Częściowo jest też dzieckiem przypadku wynikłego ze spotkania się ludzi o podobnych zainteresowaniach.Łukasz Maziarz gł&#243;wny &#8222;architekt&#34; i wykonawca przynęt oraz Tomasz Szadkowski koło zamachowe przedsięwzięcia pod nazwą Microbait, zdecydowali się na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="funkyblue" src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/10/microbait2.jpg" alt="microbait2" width="120" height="90" align="left" />Firma &bdquo;Microbait&quot; jak większość firm wędkarskich w kraju, swoje istnienie zawdzięcza pasji  aktywnego spędzania wolnego czasu na świeżym powietrzu z wędką w ręku. Częściowo jest też dzieckiem przypadku wynikłego ze spotkania się ludzi o podobnych zainteresowaniach.<a id="more-969"></a>Łukasz Maziarz gł&oacute;wny &bdquo;architekt&quot; i wykonawca przynęt oraz Tomasz Szadkowski koło zamachowe przedsięwzięcia pod nazwą Microbait, zdecydowali się na wsp&oacute;łpracę na początku roku 2010. Wynikiem tej wsp&oacute;łpracy są przynęty w skali &bdquo;micro&quot; dla wszystkich fan&oacute;w wędkarstwa nazwijmy to &bdquo;około muchowego&quot; lub lekkiego spinningu.</p>
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/10/microbait0.jpg" alt="microbait0" width="400" height="300" /></p>
<p>Zanim jednak doszło do powstania pierwszych przynęt w wersji dla wędkarzy , Łukasz przecierał szlaki wędkarskie woj. podkarpackiego, polując na Lipienie i Pstrągi, a ja zdobywałem doświadczenia na  mazurskich rzekach uganiając się za Jelcami, Kleniami i innymi rybami zbierającymi owady z powierzchni wody.</p>
<p>Jak to często z pasją bywa, wypełnia ona coraz więcej przestrzeni życiowej i zanim się obejrzysz przeradza się ona w spos&oacute;b na życie. Tak też stało się i w naszym przypadku.<br /> Zanim jednak na poważnie zaczęliśmy stawiać pierwsze kroki w &bdquo;przemyśle&quot; wędkarskim postawiliśmy sobie kilka cel&oacute;w z tym związanych. Po pierwsze jakość, po drugie jakość, po trzecie jakość. Dlatego też wszystkie nasze przynęty wykonane są w 100% ręcznie, co pozwala na eliminowanie niedociągnięć przy masowej produkcji. Każda przynęta jest dopieszczona w drobnych szczeg&oacute;łach, niepowtarzalna, a z drugiej strony bardzo realistycznie przypomina prawdziwego owada.</p>
<p>Brak zadawalających naszym zdaniem przynęt imitujących owady w sklepach, skłonił nas do podjęcia wyzwania i pr&oacute;by wypełnienia tej luki na rynku wędkarskim. Stąd też pomysł na przynęty w skali &bdquo;micro&quot; i nazwę firmy Microbait czyli mikroprzynęta.<br /> &bdquo;Koniem&quot; pociągowym firmy są r&oacute;żnego rodzaje imitacje owad&oacute;w, kt&oacute;re świetnie się sprawdzają w okresie od wczesnej wiosny do p&oacute;źnego lata.</p>
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/10/microbait1.jpg" alt="microbait1" width="400" height="300" /> </p>
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/10/microbait2.jpg" alt="microbait2" width="400" height="300" /></p>
<p>Wszystkim tym, kt&oacute;rzy chcieliby spr&oacute;bować swoich sił w połowie Jazia czy Klenia polecamy lekkie zestawy spinningowe o &bdquo;średniej&quot; akcji, wędziska do 8g, długości 2,70m, zaopatrzonego w kołowrotek rozmiaru 200 i żyłkę o średnicy 0.12mm. Zestawy takie są do nabycia w większości szanujących się sklep&oacute;w wędkarskich.</p>
<p>Kolejnym krokiem w naszej działalności jest zaspokojenie potrzeb wędkarzy polujących na popularnie zwane w naszym kraju &bdquo;garbusy&quot;, chociaż do tych garbus&oacute;w kt&oacute;re pamiętam z dzieciństwa przynajmniej ilości ich występowania, dużo im brakuje, niestety. Sekcja rybek w micro skali zadowoli nie jednego zwolennika lekkiego połowu okonia,</p>
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/10/microbait3.jpg" alt="microbait" /> </p>
<p>a wszystkich, kt&oacute;rzy uwielbiają metodę dżerkową zapraszamy do zapoznania się z 3,5 centymetrowym &bdquo;jerkbaitem&quot; tonącym serii Tramp.</p>
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/10/microbait4.jpg" alt="microbait4" width="400" height="300" /> </p>
<p>Tych kt&oacute;rzy chcieliby bliżej zapoznać się z naszą propozycją zapraszamy do odwiedzenia naszej strony www.microbait.pl. Niebawem zostaną zaprezentowane nowości, kt&oacute;re będą niespodzianką w naszej propozycji dla wędkarzy.</p>
<p>Cieszymy się bardzo z podjęcia wsp&oacute;łpracy z portalem naszelowiska.pl gdyż podzielamy poglądy tam reprezentowane a akcje wspierane przez ten portal typu &bdquo;I love Narew 2010&quot; leżą nam szczeg&oacute;lnie na sercu jako miłośnikom przyrody.</p>
<p>Życzymy wszystkim wędkarzom napiętej żyłki. </p>
<div align="right"><strong>&lsquo;Tomasz Szadkowski - Microbait&rsquo;</strong></div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRSS>http://www.naszelowiska.pl/2010/10/14/microbait/feed/</wfw:commentRSS>
		</item>
		<item>
		<title>Tarło pstrąga</title>
		<link>http://www.naszelowiska.pl/2010/10/09/tarlo-pstraga/</link>
		<comments>http://www.naszelowiska.pl/2010/10/09/tarlo-pstraga/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 09 Oct 2010 15:24:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Pawel nizinny</dc:creator>
		
	<category>Artykuły</category>
		<guid isPermaLink="false">http://www.naszelowiska.pl/2010/10/09/tarlo-pstraga/</guid>
		<description><![CDATA[Łowiąc pstrągi, najczęściej interesujemy się takimi sprawami jak wyb&#243;r miejsca i porę ich żerowania, na jakie imitacje najlepiej reagują w danym czasie czy intensywnością brań. Rzadko, kiedy zastanawiamy się o najważniejszej roli, jaką mają do wykonania w swoim życiu pstrągi (zresztą podobnie jak każde inne zwierzę).Mam na myśli tarło, czyli przedłużenie życia gatunku oraz przekazanie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="funkyblue" src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/10/tarlo3.jpg" alt="tarlo3" width="120" height="90" align="left" />Łowiąc pstrągi, najczęściej interesujemy się takimi sprawami jak wyb&oacute;r miejsca i porę ich żerowania, na jakie imitacje najlepiej reagują w danym czasie czy intensywnością brań. Rzadko, kiedy zastanawiamy się o najważniejszej roli, jaką mają do wykonania w swoim życiu pstrągi (zresztą podobnie jak każde inne zwierzę).<a id="more-949"></a>Mam na myśli tarło, czyli przedłużenie życia gatunku oraz przekazanie swoich gen&oacute;w potomstwu.Pstrągi potokowe przystępują do tarła już w wieku dw&oacute;ch lat, lecz najczęściej jest to trzecia lub czwarta jesień ich życia. Przy czym często bywa tak, że samce szybciej dojrzewają płciowo od samic, czyli mogą w młodszym wieku przystąpić do tarła. Pstrągi dojrzewają zr&oacute;żnicowanie, nawet w tej samej rzece nigdy nie jest tak, że np: wszystkie ryby 3 letnie przystępują pierwszy raz do rozrodu w tym wieku. Dokładnie nie zbadano przyczyny tego stanu, i nie wiadomo, co składa się na takie zachowanie.</p>
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/10/tarlo1.jpg" alt="tarlo1" width="400" height="300" /></p>
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/10/tarlo2.jpg" alt="tarlo2" width="400" height="300" /> </p>
<p>Przeciwnie do większości ryb naszej rodzimej ichtiofauny, pstrąg trze się jesienią. Biorąc pod uwagę wszystkie rzeki pstrągowe w Polsce, tarło może zaczynać się w każdej wodzie o innym czasie. Spowodowane jest to gł&oacute;wnie temperaturą wody. Odpowiednia granica temperatury nie wszędzie jest jednakowa o tej porze roku, z uwagi na mikroklimat regionu, oraz charakter samej rzeki. Temperatura, w kt&oacute;rej potokowce zaczynają tarło, nie ma więcej jak 8-9 stopni. Zazwyczaj przypada to na okres od połowy października do połowy grudnia. </p>
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/10/tarlo3.jpg" alt="tarlo3" width="400" height="300" /> </p>
<p>Pstrągi przed tarłem przebywają większe lub mniejsze wędr&oacute;wki, w celu odnalezienia odpowiedniego miejsca na złożenie ikry. Czasami te odpowiednie miejsca znajdują się niedaleko ich siedliska, a bywa i tak, że muszą płynąć nawet kilkanaście kilometr&oacute;w w g&oacute;rę rzeki. Przed wędr&oacute;wką na odpowiednie tarliska, pstrągi grupują się w niewielkie stada. Bodźcem są jesienne zmiany hormonalne. Up&oacute;r pstrąg&oacute;w wędrujących na tarło jest niesamowity. Potrafią przeskoczyć przeszkody nawet 3 krotnie wyższe od długości ich ciała. Zar&oacute;wno naturalne jak i te stawiane przez człowieka. Potrafią wyczekiwać przed przeszkodami lub zbyt płytkimi częściami rzeczki czy strumyka, na podniesienie się poziomu wody po deszczach. Po dotarciu na odpowiednie miejsce samice wyszukują połaci dna ze żwirem, w dobrze natlenionych miejscach. Machając, silnie umięśnionym ogonem, wypłukuje ze żwiru cząstki mułu, piasku i bardzo drobnego żwiru. Następnie podobnymi ruchami wykopuje odpowiedniej głębokości dołek, w żwirze grubości cząstek 2-3cm. Wielkość gniazda jest wprost proporcjonalna do wielkości samicy, lecz czasem bywa tak, że kilka samic, w r&oacute;żnym czasie kopie gniazda w bardzo bliskiej odległości od poprzednich, i wtedy kopce się zlewają. Samicy zazwyczaj towarzyszy kilka samc&oacute;w, kt&oacute;re kręcącą się nieopodal gniazda. Walczą ze sobą o dostęp do samicy w odpowiednim momencie. Zazwyczaj są to samce podobnej wielkości do siebie, te mniejsze nawet nie podejmują pr&oacute;by by zaatakować dużo większego i silniejszego kolegę. Gdy samica jest gotowa, wpływa do gniazda i pozwala podpłynąć najsilniejszemu samcowi. Ryby prawie stykają się płetwami odbytowymi i w tym samym czasie składają ikrę i zapładniający ją mlecz. Odbywa się to kilkukrotnie, aż samica zrzuci całą ikrę, kt&oacute;rą ma złożyć. Prawie zawsze jakaś mniejsza część ikry zostaje w ciele samicy, jest ona wchłaniana z czasem przez organizm. Większość jajeczek podczas kopulacji opada na dno kopca. Po wszystkim samica ruchami płetwy ogonowej, zasypuje je żwirem. Leżakująca zapłodniona ikra, kt&oacute;ra ma stałym dostępem do świeżej i natlenionej wody narażona jest na wiele niebezpieczeństw. Są to najczęściej wahania wody, zmiany temperatury, zamulenia i zapiaszczenia gniazda, drapieżniki, choroby&#8230; Najczęściej od połowy lutego do połowy marca, z ikry wylęgają się larwy. Kt&oacute;re też są bardzo delikatne i narażone na r&oacute;żnego rodzaju niebezpieczeństwa. Wszystko to powoduje, że do dorosłego wieku, przeżywa bardzo niewielki odsetek, z ilości złożonej ikry, a w niekt&oacute;rych skrajnych przypadkach nawet cała ikra może ulec zniszczeniu.&nbsp;</p>
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/10/tarlo4.jpg" alt="tarlo4" width="400" height="300" /></p>
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/10/tarlo5.jpg" alt="tarlo5" width="400" height="300" /> </p>
<p>Zastanawiające jest czemu pstrągi zadają sobie tyle trudu by wędrować w g&oacute;rę rzeki, narażając się na obrażenia bądź nawet śmierć? Wiedzie ich instynkt przetrwania, przekazania swoich gen&oacute;w potomstwu, dowodząc, że w przyrodzie nie ma działań bez istotnej potrzeby. Pstrągi przebywając często nie łatwą i długą drogę, dowodzą swej wartości biologicznej. Odbycie tarła w zazwyczaj najlepszych miejscach mają tylko zaszczyt najsilniejsze osobniki, czyli ryby o najlepszych do przekazania genach. Zaznaczyć trzeba, że ok. 45cm samica, wytwarza do 3 tyś ziaren ikry, czyli mniej więcej tyle, co 4 samice o długości ok. 25cm. Samo miejsce też nie jest wybierane bez powodu. G&oacute;rne partie rzek, charakteryzują się często bardzo czystą wodą, dużo rzadziej narażoną na zamulenia, np. po ulewnych deszczach, co jest śmiertelne dla złożonej ikry. Źr&oacute;dlana woda, nie zamarza w zimie do dna, a temperatura nie ulega większym wahaniom. Płytsze wody minimalizują drapieżc&oacute;w żerujących na wylęgu, a wiosenna szybciej nagrzewająca się wodą jest idealna do rozwoju wylęgu, kt&oacute;ry ma pod dostatkiem pożywienia, oram mniejszą konkurencję pokarmową z innymi rybami. </p>
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/10/tarlo6.jpg" alt="tarlo6" /> </p>
<p>Poznawanie całego cyklu życiowego pstrąg&oacute;w potokowych, bardzo często jest przydatne w łowieniu, jak i bardzo interesujące samo w sobie. Pomaga nam zrozumieć jak ciężko jest przetrwać w naturalnym świecie, dodatkowo zmienianym przez człowieka. Dziś nie wyobrażam sobie by jesienią nie być kilka dni nad wodą w czasie tarła pstrąg&oacute;w. Widok wędrujących ryb, kopanie gniazd, składanie ikry czy walki samc&oacute;w, zawsze powodują u mnie szeroki uśmiech na twarzy. Obecność nad wodą ma także i inną zaletę. Kłusownicy dobrze wiedzą gdzie wtedy jest łatwo o darmową rybę. Bycie nad wodą zazwyczaj odstrasza potencjalnych złodziei. Często też można zebrać zastawione sieci, na wędrujące w g&oacute;rę rzeki ryby, najczęściej na wodach gdzie jedyna aktywność dzierżawcy, to odłowy tarlak&oacute;w.</p>
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/10/tarlo7.jpg" alt="tarlo7" width="400" height="300" /> </p>
<p>Wiadomo, że pstrągi z naturalnego tarła są najbardziej wartościowymi rybami pływającymi w rzece. Niestety w dzisiejszych czasach, w większości polskich w&oacute;d pstrągowych, bez zarybiania ze sztucznego tarła, nie było by tych pięknych ryb. Dlatego tym bardziej trzeba chronić tarliska i ułatwiać wędr&oacute;wkę tarłową. Dzięki temu będziemy mogli się cieszyć pięknymi dzikimi pstrągami, na naszych wyprawach wędkarskich. </p>
<div align="right"><strong>Paweł Stypiński</strong><br /> <strong>&lsquo;Pawel nizinny&rsquo;</strong></div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRSS>http://www.naszelowiska.pl/2010/10/09/tarlo-pstraga/feed/</wfw:commentRSS>
		</item>
		<item>
		<title>Relacja Rybaki 2010</title>
		<link>http://www.naszelowiska.pl/2010/08/02/relacja-rybaki-2010/</link>
		<comments>http://www.naszelowiska.pl/2010/08/02/relacja-rybaki-2010/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 02 Aug 2010 18:16:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Robak</dc:creator>
		
	<category>Aktualności</category>
		<guid isPermaLink="false">http://www.naszelowiska.pl/2010/08/02/relacja-rybaki-2010/</guid>
		<description><![CDATA[Już po raz czwarty  portal www.naszelowiska.pl miał przyjemność  zaprosić  miłośnik&#243;w wędkarstwa  na zlot kt&#243;ry odbył się w dniach 25-27.06.2010r w Rybakach. Jak zwykło bywać na imprezach Naszych Łowisk, liczba uczestnik&#243;w wzrosła, a co ważne na spotkanie zaczęto przybywać  całymi rodzinami.
 A o to streszczenie trzech dni, kt&#243;re na długo zostaną [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="funkyblue" src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/07/rybaki28.miniatura.JPG" alt="rybaki28.JPG" width="120" height="90" align="left" />Już po raz czwarty  portal www.naszelowiska.pl miał przyjemność  zaprosić  miłośnik&oacute;w wędkarstwa  na zlot kt&oacute;ry odbył się w dniach 25-27.06.2010r w Rybakach. Jak zwykło bywać na imprezach Naszych Łowisk, liczba uczestnik&oacute;w wzrosła, a co ważne na spotkanie zaczęto przybywać  całymi rodzinami.<a id="more-912"></a></p>
<p> A o to streszczenie trzech dni, kt&oacute;re na długo zostaną w pamięci&#8230;<br />
<h3>Piątek</h3>
<p>Gros os&oacute;b przybyła na teren ośrodka już we wczesnych godzinach popołudniowych. Zniecierpliwieni  goście z odległych miast od rana łowili na Narwi poznając jej uroki. </p>
<p>&nbsp;<img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/07/rybaki1.jpg" alt="rybaki1.jpg" /></p>
<p>Pogoda  jak na czerwiec przystało była  słoneczna, a temperatura wysoka. Warunki więc idealne do wsp&oacute;lnych rozm&oacute;w przy ognisku  o taaakich rybach.  Od godziny szesnastej uczestnicy zlotu odbierali klucze do swoich domk&oacute;w.  Plac przy ognisku z godziny na godzinę zapełniał się  wędkarskimi zapaleńcami.  Zgodnie z planem o godzinie dwudziestej  organizatorzy przywitali wszystkich  uczestnik&oacute;w, zaprosili na wsp&oacute;lne ognisko oraz rozpoczęli towarzyskie zawody. Każdy ze zlotowicz&oacute;w otrzymał  drobne upominki : kubek, smycz, peny oraz koszulkę z kultowym napisem &bdquo; Kiedyś to byli ryby&#8230;&quot;.</p>
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/07/rybaki2.jpg" alt="rybaki2.jpg" /></p>
<p>Biesiada trwała do p&oacute;źnych godzin nocnych, a w niekt&oacute;rych przypadkach do wczesnych godzin porannych.</p>
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/07/rybaki3.jpg" alt="rybaki3.jpg" /></p>
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/07/rybaki4.jpg" alt="rybaki4.jpg" /></p>
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/07/rybaki5.jpg" alt="rybaki5.jpg" /> </p>
<p>Nocna atmosfera w wędkarskim towarzystwie bywa bardzo głośna a śpiew niekt&oacute;rych bardzo doniosły.</p>
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/07/rybaki6.jpg" alt="rybaki6.jpg" /></p>
<p> Niekt&oacute;rzy szukali chwili samotności i odpoczynku, jednak znalezienie odrobiny spokoju nie było takie łatwe.
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/07/rybaki7.jpg" alt="rybaki7.jpg" /></p>
<h3>Sobota<br /> </h3>
<p>Sobota uważana jest zawsze za najpiękniejszy dzień zlotu. Każdy budzi się z myślą, że dzisiejszy dzień jest wolny od obowiązk&oacute;w i można go spędzić w gronie przyjaci&oacute;ł nad wodą. Zgodnie z piątkowymi planami, część wędkarzy wyruszyła o poranku, lecz większość  zlotowicz&oacute;w, nad wodę wyruszyła dopiero po śniadaniu.</p>
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/07/rybaki8.jpg" alt="rybaki8.jpg" /></p>
<div><img class="imglipien" src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/07/rybaki9.jpg" alt="rybaki9.jpg" width="300" height="400" />
<div>&nbsp;</div>
<div>Niekiedy pośpiech na zajęcie dobrego miejsca nie był potrzebny bo wiadomo było że pewni wędkarze zajęli  miejsca już&#8230; rok temu.</div>
<div>
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/07/rybaki10.jpg" alt="rybaki10.jpg" />&nbsp;</p>
<p>Z każdą minutą nad wodą pojawiało się coraz więcej os&oacute;b, a brzegi rzeki zapełniały się lasem wędek zlotowicz&oacute;w. Zlotowicze dzielili się w kilkuosobowe grupy i w r&oacute;żnych kierunkach przemierzali  brzegi Narwi. Na pierwszą rybkę nie trzeba było długo czekać.</p>
<p>&nbsp;<img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/07/rybaki11.jpg" alt="rybaki11.jpg" /></p>
<p>Część  wędkarzy  wyruszyła nad zapomnianą rzeczkę R&oacute;ż. Wyprawa miała charakter bardziej turystyczny, ponieważ nikt nie nastawiał się na jakiś wielki poł&oacute;w.</p>
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/07/rybaki12.jpg" alt="rybaki12.jpg" /> </p>
<p>Pojedyncze ryby jednak zostały złowione i uwiecznione na fotografii.</p>
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/07/rybaki13.jpg" alt="rybaki13.jpg" /> </p>
<p>Najczęściej odwiedzanym miejscem była wysepka poniżej bazy. Wojtek Podbielski  przemierzając drogę w kierunku niej złowił szczupaka      77 cm. Oraz Klenia 43 cm. Obie ryby dały Wojtkowi prowadzenie w zawodach.</p>
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/07/rybaki14.jpg" alt="rybaki14.jpg" /></p>
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/07/rybaki15.jpg" alt="rybaki15.jpg" /></p>
<p>Po męczących wędr&oacute;wkach brzegami rzeki, wszyscy zlotowicze wr&oacute;cili do bazy by zregenerować siły przy wsp&oacute;lnym posiłku. Wędkarze wymieniali między sobą cenne doświadczenia i  wskaz&oacute;wki, planując przy okazji taktykę na wieczorne łowy.  Niekt&oacute;rym nuda dała się we znaki i do głowy zaczęły przychodzić dziwne pomysły. Niekt&oacute;re z nich to : nieudana  pr&oacute;ba wydojenia krowy,</p>
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/07/rybaki16.jpg" alt="rybaki16.jpg" /></p>
<p>r&oacute;wnież nieudana pr&oacute;ba przeprawy promowej,</p>
<p> <img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/07/rybaki17.jpg" alt="rybaki17.jpg" />
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/07/rybaki18.jpg" alt="rybaki18.jpg" /></p>
<p>testowanie telefonu na &bdquo;piwo odporność&quot;</p>
<div><img class="imglipien" src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/07/rybaki19.jpg" alt="rybaki19.jpg" width="300" height="400" />
<div>&nbsp;</div>
<div>oraz artystyczne zdjęcia kubk&oacute;w Naszych Łowisk.</div>
<div>
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/07/rybaki20.jpg" alt="rybaki20.jpg" /></p>
<p>Jedynie prawdziwi  wędkarze wzięli się do roboty i obserwując z uśmiechem na twarzy wygłupy koleg&oacute;w wybrali się na łowy. Wieczorne ryby jednak nie chciały atakować wędkarskich wabik&oacute;w tak jak w ciągu dnia. Wyniki były słabe, ale wędkując w scenerii  uwiecznionej na poniższej fotografii, nie zwraca się uwagi na ilość brań. </p>
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/07/rybaki21.jpg" alt="rybaki21.jpg" /> </p>
<p>Nadchodzący wiecz&oacute;r wraz z powiem zimniejszego wiatru obwieszczał powr&oacute;t wędkujących zlotowicz&oacute;w do bazy. Każdy wracał z uśmiechem na ustach bo nieważny jest wynik połow&oacute;w a towarzystwo w  jakim się przebywa.</p>
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/07/rybaki22.jpg" alt="rybaki22.jpg" /></p>
<p> <img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/08/rybaki23.jpg" alt="rybaki23.jpg" /></p>
<p> Leniwie zachodzące słońce przypominało o tym że jutro niestety, trzeba wracać do dom&oacute;w.</p>
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/07/rybaki24.jpg" alt="rybaki24.jpg" /></p>
<h3>Niedziela</h3>
<p>Ostatni dzień zlotu zapowiadał się bardzo ciekawie. Wieczorne spławy ryb, zmobilizowały wędkarzy do wybrania się nad wodę wczesnym rankiem.</p>
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/08/rybaki25.jpg" alt="rybaki25.jpg" /></p>
<p>Zlotowicze mieli ostatnią okazję na złowienie ryb i zapunktowanie w towarzyskich zawodach. Słoneczna pogoda spowodowała jednak iż większość  wędkarzy wr&oacute;ciło do ośrodka i postanowiła odpoczywać na łonie natury. Słońce z godziny na godzinę  przygrzewało coraz mocniej. Niekt&oacute;rzy postanowili skorzystać z ładnej pogody, pływając w Narwi.</p>
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/07/rybaki26.JPG" alt="rybaki26.JPG" width="400" height="300" /></p>
<p>Nieuchronnie zbliżał się koniec zlotu. Ostatni wędkarze wracali do ośrodka by zgłosić swoje ryby.O godzinie jedenastej zaczęto zliczać punkty.</p>
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/07/rybaki27.JPG" alt="rybaki27.JPG" width="400" height="300" /></p>
<p>Dyplomy oraz pamiątkowe puchary otrzymali:</p>
<p>I miejsce Wojciech Podbielski (Szczupak 77 cm, kleń 43 cm, okoń 22 cm )<br /> II miejsce Piotr Cymek (Okoń 24 cm, leszcz 30 cm)<br /> III miejsce Krzysztof Puchała (Płoć 30 cm) </p>
<p>Największą rybę zawod&oacute;w złowił Wojciech Podbielski.</p>
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/07/rybaki28.JPG" alt="rybaki28.JPG" width="400" height="300" /></p>
<p>Następnie podziękowano wszystkim sponsorom  i zaproszono na pamiątkowe zdjęcie.</p>
<p><img src="http://www.naszelowiska.pl/wp-content/uploads/2010/08/rybaki29.jpg" alt="rybaki29.jpg" /></p>
<p>Żal było się rozstawać z tak wesołym towarzystwem.  Trzy dni spędzone w wędkarskim gronie długo zostaną w pamięci. Nam nie pozostało nic innego tylko zaprosić wszystkich na kolejny zlot. Mamy nadzieje że w przyszłym roku lista uczestnik&oacute;w zlotu będzie jeszcze dłuższa i wszyscy spotkamy się w jeszcze większym gronie. </p>
<p> <strong>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; </strong></div>
</div>
</div>
</div>
<p><strong>Redakcja &quot;Nasze Łowiska - Łomża i okolice&quot; chce podziękować firmom, kt&oacute;re wspierają nas przy organizacji tej imprezy.</strong></p>
<p>Hurtownia wędkarska SALAR - Paweł Stypiński</p>
<p> <img class="imglipien" src="http://www.naszelowiska.pl/baners/salar.jpg" alt="salar.jpg" width="300" height="121" />
<p>Domaszewcy - Producent drzwi drewnianych</p>
<p> <img class="imglipien" src="http://www.naszelowiska.pl/baners/domaszewscy.jpg" alt="domaszewscy.jpg" width="300" height="138" />
<p>LogoTK - Agencja reklamowa</p>
<p> <img class="imglipien" src="http://www.naszelowiska.pl/baners/logotk.jpg" alt="logotk.jpg" width="300" height="113" />
<p>Grafis - Pracownia poligraficzna</p>
<p> <img class="imglipien" src="http://www.naszelowiska.pl/baners/grafis.jpg" alt="grafis.jpg" width="300" height="93" />
<p>Zakłady mięsne Podg&oacute;rze</p>
<p> <img class="imglipien" src="http://www.naszelowiska.pl/baners/podgorze.gif" alt="podgorze.gif" width="300" height="166" />
<p>Canada System - Zakład budowlany</p>
<p> <img class="imglipien" src="http://www.naszelowiska.pl/baners/canada.jpg" alt="canada.jpg" width="300" height="105" />
<p>UNIQA - Towarzystwo ubezpieczeniowe</p>
<p> <img class="imglipien" src="http://www.naszelowiska.pl/baners/uniqa.gif" alt="uniqa.gif" width="300" height="154" />
<p>EkoTechnika - Arkadiusz Zembrzuski</p>
<p> <img class="imglipien" src="http://www.naszelowiska.pl/baners/ekotechnika.jpg" alt="ekotechnika.jpg" width="300" height="166" />
<p>Promo Stars - Producent odzieży reklamowej</p>
<p><img class="imglipien" src="http://www.naszelowiska.pl/baners/promostars.jpg" alt="promostars.jpg" width="300" height="98" /> </p>
<p>Hurtownia Piwa i Napoj&oacute;w E.Chełchowska w Starych Kupiskach</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRSS>http://www.naszelowiska.pl/2010/08/02/relacja-rybaki-2010/feed/</wfw:commentRSS>
		</item>
	</channel>
</rss>

